niedziela, 26 stycznia 2014

Od Tauriel - CD historii Nicklasea


Przyglądałam się rannej klaczy. Rzadko komu udawało się ocalić Each Uisge. Zamarłam w bezruchu, po czym spojrzałam na Nicklasea.
- Nie. - wyszeptałam.
Podniósł jedną brew. Miał już coś powiedzieć, lecz mu przerwałam.
- Mogę tylko próbować ocalić klacz. Jest odmiennego gatunku. Grupa wilków niegdyś zamieszkująca tereny dzisiejszej Azji południowej, dokładniej Himalaje, potrafiły je leczyć, jednak była to znikła gromada. Prowadzili zapiski chorób, które dotyczą tych zwierząt. Przepadły. Jedyne co mogę zrobić, to po pierwsze: próbować leczyć ją moimi sposobami. Jestem szamanką, takowe posiadam. Po drugie: Jeśli stan będzie krytyczny, bardziej od tego, trzeba będzie wezwać lekarzy.
Basior wstał szybko, a ja za nim. Zmienił się w feniksa, a ja ''wrzuciłam'' klacz na jego plecy.
- Leć z nią do mojej jaskini. - mówiłam oddalając się.
Zmierzałam do wnętrza lasu. Tam powinnam znaleźć kilka roślin potrzebnych do próby uleczenia zwierzęcia.

Niektóre zioła rosły tuż przy ''wejściu'' do boru. Znalezienie ich nie było trudne... Potrzebny był mi tylko żabi skrzek. Ohyda. W całym lesie nie było nawet dennej kałuży, a co dopiero stawu. Szukałam w mchu, tam też je nie raz znajdywałam, co wydawało mi się dziwne. 

Zrezygnowana wróciłam do domu. Przy klaczy siedział Nicklase. Podpierał sobie głowę swymi łapami i wpatrywał się w ziemię.
- Depresja? - nie miałam ochoty na śmiech.
- Możliwe. - odparł. 
- Jeśli ona umrze... - nie wiem dlaczego, ale nagle do oczu napłynęły mi łzy. - Nie wybaczę sobie tego.
Otarłam jedną łzę, spływającą po moim policzku.
- Tak silna wadera nie powinna płakać. - spojrzał na mnie nie okazując emocji.
- Silna psychicznie czy fizycznie? - próbowałam się uśmiechnąć.

< Nicklase? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz