Siedziałem przy łóżku Shanti całą noc. Czuwałem, podnosiłem głowę na każdy cichy dźwięk.
Czy ona wie, że ja ją kocham? Gdyby umarła, zostałbym z niczym. Scisnąłem jej łapę mocniej i przyłożyłem ją do mojego serca.
- Czujesz, jak bije? - ledwo słyszalnie poruszyłem ustami i zamrugałem parę razy, aby powstrzymać łzy.
Shanti w końcu wyszła ze szpitala. Odwiedzałem ją codziennie, doglądałem i pomagałem jej.
Aż nadszedł dzień Top Model. Wybrałem się, aby dopingować Shanti. Rozsiadłem się wygodnie na krześle.
- Shanti z Klanu Wody! - oznajmił prowadzący i na scenę wyszła ona. Piękniejsza niż zwykle :3
Po prezentacji zeszła z podestu. Szybko wbiegłem za kulisy, żeby się z nią zobaczyć.
<Shanti^^?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz