Zdziwiłem się gdy wadera się zapytała czy zostaniemy przyjaciółmi, miałem jej już odpowiedzieć gdy piorun uderzył i Raina podskoczyła wylewając na siebie herbatę. Widać że ją to zabolało, w końcu wylała na siebie wrzątek. Przeprosiła i sięgnęła po ścierkę. Złapałem ją za łapę i spojrzałem na nią.
-Usiądź, ja wytrę - powiedziałem - nic ci nie jest?
-Nie..to nic takiego
-Napewno? - zapytałem z troską
-Tak - uśmiechnęła się - mogę pościerać, ty możesz posprzątać coś innego - powiedziała wskazując na graty w kącie mojej jaskini
Machnąłem łapą śmiejąc się, jednak po chwili zawstydzony tym że Raina pomyśli że jestem wstrętnym bałaganiarzem zacząłem sprzątać. Nie mogłem się z tym za Chiny uporać. Słyszałem jak od jakiejś już chwili Raina się tarza ze śmiechu widząc moją bezradność.
-Normalnie posprzątałbym to z łatwością ale zawsze odkładam tutaj durne bzdety..no i mam.
-Pomóc ci?
-Jeśli moja przyjaciółka zechce to tak - uśmiechnąłem się do niej
(Raina, psiapsiółko xd)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz