czwartek, 2 stycznia 2014

Od Jinx Towarzysze cz.2

Ruszyłyśmy z Fear do wioski. Nie ukrywałam że dziewczynka spowalniała podróż.
- Możesz w takim razie zamienić się w kostkę ? Schowam Cię do mojego EQ. - powiedziałam.
-  Spadaj - mruknęła. - Mogę na tobie pojechać ?
- Spadaj - odpowiedziałam jej.
- No proszę ! - błagała.
- No dobra, ale ostrzegam Cię jak będziesz się wiercić to cię zrzucę. - powiedziałam. Wskoczyła mi na plecy. Czułam się dziwnie ... czy tak czują się ludzkie konie ?
Biegłam wiele godzin. Nie wiem jak to wytrzymałam. Fear zdradziła mi że umacnia zaklęciami moje kości i poprawia wytrzymałość. W końcu dotarłyśmy na miejsce. Fear zeskoczyła na ziemię. Wpatrywałyśmy się we wioskę a raczej jej zwęglony wrak.
- Chyba ktoś nas wyprzedził ... - powiedziała niezadowolona Fear.
- Masz rację, ktoś z ogromną mocą żywiołu ognia. - przytaknęłam jej.
Dziewczynka bez słowa ruszyła by sprawdzać domy, ja również ale w drugą stronę. Wszędzie walały się ludzkie szczątki, poparzone szczątki. Chodziłam tak długo.
Nagle usłyszałam śmiech i przeraźliwy krzyk. Ktoś darł się cały czas. Przebijał się tylko przez niego krzyk Fear.
- ZDYCHAJ SZMATO !!! - darła się. Krzyk roznosił się wszędzie, aż w końcu ... ucichnął pozostawiając tylko na krótko swoje echo. Pobiegłam natychmiast w kierunku wrzasków.
- Fear ? - zapytałam. Stała do mnie odwrócona tyłem. W dłoniach trzymała kostkę oraz piłę... zaraz .. piłkę ? Boże ... zebrało mi się na wymioty, ona trzymała w dłoniach ludzką głowę i przyglądała się jej. Rzuciła ją potem w krzaki. Odwróciła się. Była cała we krwi, jednak nie miała żadnych ran z czego wywnioskowałam że była to krew nieszczęśnika.
- Ta gnida przeżyła, dając mi szansę zabicia go. - powiedziała.
- Czyli to był on ? Ale kto spalił tę wioskę ? Czy nadal tu jest ? - dopytywałam się.
- Nie pytałam go o nic, po prostu go zabiłam, podejrzewam że to zwykli rabusie. - mruknęła.
- Jacy tam rabusie, nie porównujcie mojej mocy do mocy pochodni. - odezwał się głos za za nami. Fear szeroko otworzyła oczy. Poczułam ciepło na plecach. Odwróciłam się.
- Jestem Phex i jestem zadowolony z zamordowania tego nędznika który próbował zająć moje tereny. Domyślam się że jesteście drużyną w takim razie jako dług wdzięczności dołączę się do was jeśli pozwolicie. - powiedział feniks. Byłam w szoku.
- Ja, ja , ja , jasne. - jęknęłam, tyle magicznych istot chętnych ze mną przebywać.
- Chcesz wrócić pewnie do watahy ? - zapytał mnie.
- Tak, skąd wiesz czytasz w myślach ?  - zapytałam
- Tak ale jestem również inteligentny. Zabiorę was tam. Siadajcie mi na grzbiet, nie sparzycie się. - zaproponował. Przyjęłam propozycję.
- Ja nie siadam, mogę sama polecieć - powiedziała Fear.
- CO ? I kazałaś mi się nosić do wioski !!? - krzyknęłam na nią. Uśmiechnęła się.
W końcu dotarliśmy przed moją jaskinię. Pobiegłam Federowi na spotkanie.
- Feder !!!
- Witaj Jinx. - powiedział smutno.
- Coś się stało ? - zmartwiłam się.
- Niestety tak, jak by to powiedzieć, Inferno nie żyje, zostawiła Ci list. - powiedział i przytulił mnie. Zaczęłam płakać, teraz nie chciałam czytać listu, po prostu płakałam w jego ramionach.
Moi towarzysze obserwowali tę scenę w milczeniu.

Feder ???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz