poniedziałek, 28 października 2013

Od Demanii cd historii Zefira

Leżałam na trawie śmiejąc się z Zefirem, oglądaliśmy chmurki i nuciłam piosenki a Zefir pogwizdywał. Wstałam i rzuciłam się na kilka dmuchawców, nastąpił biały rozbryzg i cała znikłam w białych obłoczkach. Zaczęłam chichotać i skakać wokoło jak szczeniak, potknęłam się o kamień, zamknęłam oczy ale wylądowałam w miękkich ramionach Zefira.
-Dzięki- powiedziałam z usmiechem
Basior postawił mnie na ziemi tak żebym się już nie przewróciła. Kiedy to zrobił pocałowałam go w policzek i pobiegłam przed siebie, rzuciłam kilka mleczy za siebie, kiedy się obejrzałam zobaczyłam że trafiły na nos Zefira. Zaśmiałam się głośno i wskoczyłam na skałę porośniętą mchem, spojrzałam na niebo i zobaczyłam trzy motyle, jeden czerwony a drugi niebieski, przypominały one te co były kiedyś na plaży. Natomiast trzeci był najpiękniejszym motylem jak widziałam, był czerwono- niebieski ze złotymi i srebrnymi skrawkami. Usiadł mi na łapię, uśmiechnęłam się do niego, uniosłam leciutko łapę do góry żeby odleciał.
-Jest śliczny- powiedział Zefir
-Nawet bardzo - powiedziałam wpatrzona w skrzydła motyla
Dmuchnęłam w niego a ten odleciał, położyłam się na kamieniu i patrzyłam się w oczy Zefira. Nie wiedziałam co powiedzieć, byłam jak w transie.
-Emmm..Demanii? Co ty robisz?- zapytał niepewnie
-Ja? Och przepraszam - zarumieniłam się
Zeskoczyłam z kamienia i zasłoniłam łapami twarz, zrobiło mi się głupio.


(Zefir? Sory że krótkie)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz