Mmm... z Picallem było mi tak dobrze. Zrozumiałam, że to nie jest tylko przelotny flirt.
~Pod wieczór~
Cały dzień zbieraliśmy watę, na te nieszczęsne tapicerki, na koniec Pikachu przypadkiem wrzucił całą torbę do wody i nasza praca poszła na nic.
Położyliśmy się w nocy przy źródełku, przytuliłam się do basiora i oglądałam gwiazdy. Samiec zaproponował nam ponowne igraszki, na co ochoczo się zgodziłam, bo w tej kwestii Picallo był... naprawdę... mmm... bardzo dobry. Od tamtej pory często schadzaliśmy się przy źródełku uprawiając miłość.
Potajemnie.
W watasze byliśmy w stosunkach alfa-członek, nic wielkiego.
~Kilka tygodni potem~
Zawyłam. Ponowiłam alarm, zależało mi by spotkać wszystkich członków. Sasza, Aria, Sheriss, Zefir... no i oczywiście Picallo. Członkowie przybyli w ciągu 10 minut.
- Jakart kochani. - przywitałam się siadając na "alfiej skale" leżącej na środku łąki.
Odparli chórem.
- Po co nas wołałaś? - Zagadnął Zefir.
- A, chciałam ujrzeć wasze sympatyczne mordki. - Uśmiechnęłam się.
- Tylko tyle?
- Nie. Myślałam nad sojuszem między nami, a klanem Everything, ktoś chciałby pójść w obstawie ze mną?
Zefir i Aria podnieśli łapy.
- Ja chętnie.
- Ja też. - Dodała Aria.
- Dziękuje, możecie się rozejść. - Zmrużyłam oczy.
Picallo przyglądnął mi się badawczo. Jednym zgrabnym skokiem zeszłam z głazu.
- Musimy porozmawiać - szepnęłam - nad źródełkiem o 23.
Przytaknął i odszedl do lasu.
~Nocą~
Czekałam na basiora, przyszedł punktualnie.
- O czym chciałaś porozmawiać? - Zapytał całując mnie czule.
- O nas. - Przełknęłam ślinę. - Ile jeszcze będziemy się ukrywać? W końcu wpadnę...
- Co?
- No mówię, że w końcu zajdę w ciąże, okres mi się spóźnia... przynajmniej mam taką nadzieję. - Szepnęłam gorączkowo.
- Ehm... - zająknął się nie wiedząc co odpowiedzieć.
Picallo, dokończ tą komiczno-dramatyczną rozmowę XD<div style="text-align: center;">
<br /></div>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz