- Mogę Cię jeszcze o coś zapytać ? - zapytał zanim jeszcze wyszłam.
- Właśnie pytasz - uśmiechnęłam się - pytaj śmiało ...
- Czy ... em ...
Skamieniałam ... o co on chciał zapytać ?!
- Nie ! To nie to o czym myślisz ! Chyba ... ech - plątał się strasznie. Skądś ja to znałam ... czy to przypadkiem nie moje typowe zachowanie ?
- No ... chciałem zapytać jak ty złamałaś tą łapę ? Bardzo nie typowo złamała Ci się łapa ... złamanie wygląda tak jakbyś co najmniej zrobiła fikołka z Matrixa ...
- Ech - spłonęłam rumieńcem , przecież tak właśnie było ... - Wiesz coś bardzo podobnego.
Zrobiłam krok do przodu. Ciągle patrzyłam na Carola czekając na jego reakcje. Miał poważną minę. Nagle zaczął się śmiać
- Ha ha ha ... nie wiedziałem ale nic poważnego na szczęście Ci się nie stało , gdyby tak było miał bym o wiele więcej do roboty.
- Cóż to fakt. No to ja już idę. Ruszyłam. Lewa, prawa , lewa ...
- AŁA !!! - stanęłam na chorej łapie. Podniosłam ją natychmiast i straciłam równowagę. Zatoczyłam się. Cofnęłam się do tyłu bardzo niefortunnie ponieważ nadepnęłam na kamień. W ostatniej chwili Carol mnie złapał.
- Dziękuję i przepraszam za mojego pecha. - uśmiechnęłam się.
- Nic się nie stało , chociaż szczerze boję się ciebie odsyłać samej do domu ... - powiedział
- Hmm ? To może mnie odprowadzisz ?
Carol C.D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz