Leżałam sobie w mojej jaskini. Nie mogłam zasnąć pomimo iż był środek nocy. Coś nie dawało mi w nocy spać. Czułam czyjąś obecność. Usłyszałam żałosny ryk. Wyszłam z groty. Na niebie świeciły gwiazdy. Nie było ani jednej chmury. Usłyszałam trzepot potężnych skrzydeł. Rozejrzałam się. Nad wejściem do mojej groty siedział smok. Podskoczyłam z wrażenia i cofnęłam się parę kroków. Smok spojrzał na mnie. Wyglądał jakby płakał. Pomimo strachu zapytałam go
- Co się stało ? Może się ze mną podzielisz swoim żalem i będzie Ci lżej ?
Spojrzał na mnie.
- Oczywiście jeśli tylko chcesz ! - dodałam z pośpiechem.
Zamknął wielkie ślepia i sfrunął na półkę skalną na której stałam.
- Jestem Notherdone. Pogrążyłem się w żałobie ponieważ straciłem właścicielkę.
- Och ! - trochę mnie zatkało z wrażenia. W końcu przemówił do mnie !
- To straszne. Współczuję Ci. Jestem Shana. Nie martw się doskonale wiem co czujesz po stracie kogoś bliskiego....
- Jak to ? Czyżby i tobie kogoś zabrakło na tym świecie ?
- Nie jednej osoby ... rodzina i przyjaciele zostali zamordowani przez kłusowników. Dlatego przeniosłam się do tej watahy. - łza zakręciła mi się w oku.
- Też tobie współczuję.
- A może opowiesz mi coś o sobie , po co mamy wylewać żale ... to tylko sprawia że czujemy się gorzej ! Prawda ?
- Prawda ... Cóż ... A więc tak , jestem smokiem leśnym ....
Rozmawialiśmy tak do świtu. Notherdone zdecydował że ze mną zostanie. Właśnie tak zdobyłam pierwszego przyjaciela.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz