wtorek, 29 października 2013

Od Shany Quest 2

Byłam zadowolona że udało mi się upolować tak szybko zwierzynę. Zjadłam ją na miejscu. Biegnąc prawie sobie odrywałam się od ziemi. Podleciałam sobie na drzewo. Siedziałam chwilę rozkoszując się zachodem słońca. Przypomniałam sobie że trzeba kiedyś wrócić do domu i zeskoczyłam z drzewa. Nagle pode mną coś chrupnęło. Stałam na kupce liści.
- O błagam. Jaka beznadzieja ! Przecież to nie jest dobrze za maskowane ani nawet się nie zapada ! - powiedziałam. Chodziłam chwile po tej nędznej pułapce. Stukałam w nią łapą i odgarniałam liście. Kiedy chciałam już zejść załamała się pode mną. Ześlizgnęłam się w dół zanim zdążyłam rozłożyć skrzydła. Wylądowałam w mokrej mazi. Spróbowałam rozłożyć skrzydła. Niestety były czymś sklejone. Westchnęłam. Poczekam tu sobie aż przyjdą kłusownicy.
Długo nie czekałam. Po jakiś 30 minutach usłyszałam grupkę ludzi. Już po chwili wyciągali mnie z pułapki. 
- Patrz ten wilk ma skrzydła ! Może lepiej go dajmy do zoo niż zróbmy z niego szalik ? Pomyśl Filipie ile możemy zarobić ! Albo damy go do jakiś badań ! - krzyczał jeden z ludzi. 
- Nie ! Tu trzeba wymyślić coś co da o wieeele więcej zysku !
Podczas gdy ludzie się kłócili wylizałam sobie skrzydła. Wstałam.
- Patrzcie ! Zaraz ucieknie ! - skoczyli w moim kierunku. 
Wybiłam się w powietrze. Rzucali jeszcze nawet w moim kierunku siatki i machali rozpaczliwie rękoma. Najlepsze było w tym to że nie musiałam użyć siły i zrobić im krzywdy chociaż bez wątpienia tacy ludzie jak oni nie zasługują na taką łaskę. Przed oczyma przewinęły mi się wydarzenie z kłusownikami. Zabili moją rodzinę i przyjaciół. Może to byli właśnie oni. Zatrzymałam się w powietrzu, na szczęście dla nich byłam już za daleko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz