Gdy Zan tłumaczyła coś szczeniakom siedziałem wgapiony w chmury. Gdy przeszła do części o byciu odpowiedzialnym szturchnęła mnie. Potrząsnąłem głową. Po skończonej rozmowie szczeniaki odbiegły. Zan spojrzała na mnie.
- Dlaczego ty jesteś taki roztrzepany? - Zapytała.
- Roztrzepany? - Zapytałem robiąc poważną minę.
Zan uśmiechnęła się szeroko. Wróciliśmy do jaskini.
Położyłem się na łożu. Zan też zamierzała to zrobić lecz potknęła się i wylądowała na mnie. Zarumieniła się. Pocałowałem ją w policzek. Samica spojrzała mi w oczy. Zaczęły się namiętne pocałunki. Następnie przytuliłem mocno Zan. Zaczęła się "ZABAWA". ;D Zan co jakiś czas wzdychała. Nastał ranek. Powoli otworzyłem oczy. Wstałem. Wszystko mnie bolało. Przeciągnąłem się. Spojrzałem w miejsce gdzie powinna leżeć Zan. Nie było jej.
- Kobiety... - Westchnąłem.
Siedziałem przy stole pijąc wodę gdy do jaskini wbiegła Zan.
Zan? Jakieś nowiny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz