Szczerze to znudziło mi się życie na krawędzi...
"Jeszcze trochę, cierpliwości..." - powtarzałam sobie. Małe płomyczki owinęły się wokół drewna, który zajął się ogniem. Uradowana patrzyłam, jak gałęzie pękają i łamią się z trzaskiem. Od ogniska biło przyjemne ciepło. Jedyne źródło ocieplenia. W środku zimy trudno o wysoką temperaturę. Owinęłam się moim kocykiem, który sobie zrobiłam i poszłam spać.
~Gdy się obudziłam~
- Hey... Halo...? - ze snu wyrwał mnie czyiś głos. Niechętnie otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą basiora o brązowym futrze i pięknych zielonych oczach.
- C-co się stało? - zapytałam rozkojarzona.
- Nic ci nie jest? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Pokiwałam przecząco głową. - Pozwól, ze się przedstawię. Jestem ,Tsukin a ty?
- Alea. - wymamrotałam. Basior uśmiechnął się.
<Tsukin, ty mój bohaterze ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz