Był wieczór. Siedziałam na leżu z rodzeństwem z bandażami na skrzydle. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i do naszej jaskini wszedli Sombre, Lumiere ich matka Scarlet i mała Servana. Nasza mama przywitała się z mamą Sombre i Lumiere i zaczęły rozmawiać. My wszyscy podeszliśmy do kolegów.
Potem wyszłam z ,,kupy" szczeniaków i usiadłam na leżu. Naglepodszedł do mnie Sombre.
-Jak tam skrzydło?-spytał.
-Mniej boli-powiedziałam lekko uśmiechnięta.
(Sombre? przepraszam że krótkie brak weny )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz