sobota, 24 sierpnia 2013

Od Reneesmee do Zefira

Szłam sobie spokojnie lasem, śpiewając pod nosem melodyjkę. Było ciepło ale wiał przyjemny wiaterek. Nagle poczułam że coś się pali pod moimi łapami. Wystraszona wskoczyłam na jakiś kamień a na zieli zobaczyłam wypalone ślady łap. Prowadziły w stronę ujścia rzeki. Postanowiłam pójść w tamtą stronę.
Podczas drogi trawa zaczęła być spalona lub czerwona a drzewa wyglądały jak jesieniom. Ślady były coraz cieplejsze a niektóre jeszcze płonęły małym ogniem. Nagle zauważyłam czarnego wilka siedzącego na skale. Nie znałam go lecz coś nakazało mi się z nim przywitać.
-Nie bój się mnie. Powiedział wilk
Zaskoczona odparłam
-Nie boję się ciebie.
-To czemu stoisz tak daleko? Spytał się
-Bo cię nie znam i nigdy cię nie widziałam tak jak tego miejsca.
-Bo ja jestem z klanu ognia tak samo jak ten teren. A ja jestem Zefir
-Ja jestem Reneesmee z klanu wody.
<Zefir?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz