- Popchnąłem Dakote przed siebie. Zaczęliśmy się wycofywać. Reszta co została z tyłu zaczęła biec. Wziołem Servane w pyszczek. Zaczęliśmy biec.
- Jest ich więcej! - krzyknęła wadera. Wbiegliśmy w krzew kolców. Wadera podeszła i zaczęła machać łapą. Ugryzłem ją, a ona odskoczyła. Drasnęła mnie przy tym w twarz.
- Pożałujesz jeszcze szczeniaku! - warknęła, gdy nagle skoczył na nią snieżnobiały basior. Upadła i stoczyli się, gdzieś w zarośla. Siedzieliśmy schowani z tyłu. Podszedł do nas ten basior. Warknąłem na niego.
- Nic wam nie zrobie malce - uśmiechnął się - Wyjdzcie - powiedział. Wtedy pojawił się brązowa wadera i czarno-biały basior. Spojrzałem na nich.
- Może dołączycie do jakiegoś z klanów? - zapytałem
- To nie dla nas - uśmiechnęła się wadera - Bywamy tu i tam - dodała
- Dziękujemy wam za uratowanie - powiedzieliśmy chórem. Wilki odeszły i powiedziały, że z tą bandą sie rozprawiły. Ucieszyliśmy się. Wrócilliśmy do domu. Mielismy dosyć tych wypraw.
( Dakota dokończ )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz