niedziela, 25 sierpnia 2013

Od Reneesmee do Zefira

Ruszyliśmy w stronę terenu klanu ognia. Robiło mi się coraz cieplej a po Zefirze nie było śladu że mu jest gorąco. A myślałam że biały odbija słońce. To chyba tu był fałsz,
Przechodziliśmy przez łąkę. Co za upał. Widziałam jakieś dziwne jeleniowate i dzikie feniksy. Są one piękne.
Nagle naszą drogę przeciął wielki wąwóz.
-Co to jest za wąwóz? Spytałam się zaciekawiona
-Przez tę wąwóz codziennie przybiegają nowe zwierzyny do naszych lasów. Odparł Zefir patrzący się na dół.- A zaraz powinny one...popatrz. Dodał pokazując mi biegnące stado.
Patrzyłam się na nie i mnie korciło by tam zejść i jakąś upolować.
-A co ty na to by jakąś upolować? Troszkę zgłodniałam. Powiedziałam patrząc się na wilka.
<I co ty na to Zefir?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz