czwartek, 19 maja 2016

Od Cane`a c.d Megami


  Spojrzałem na waderę zażenowany, jasne, to już nie pierwsza taka sytuacja, kiedy ktoś myli mnie z jeleniem. Moje rogi jak i ogon sprawiały, że wyglądałem jak piękny, idealny do zjedzenia jeleń. Co prawda bolał mnie trochę zad, na który wskoczyła wadera, ale da się przeżyć.
  - Naprawdę przepraszam, wzięłam Cię za jelenia... ja... - wadera zaczęła się tłumaczyć zakłopotana.
Kiedy tak gadała, westchnąłem i pokręciłem łbem. Przecież nic się nie stało, nie zabiła mnie, po co ta histeria. 
  - Nic się nie stało, naprawdę - powiedziałem całkiem spokojnie, zresztą nie było to nic niezwykłego jeśli chodzi o mnie. - Często mi się to zdarza, więc zdążyłem już do tego przywyknąć.
  - Rozumiem... co nie zmienia faktu, że jest mi teraz naprawdę głupio - skrzydlata wadera kolejny raz zaczęła mnie przepraszać.
Cudem powstrzymałem się od przewrócenia oczyma, naprawdę nie lubiłem, kiedy ktoś cały czas mówi ''przepraszam'' albo ''przykro mi'' ale co zrobić, taki już mój charakter.
  - Właściwie... to co tutaj robisz? Jesteś z Klanu Everything? Chyba się jeszcze nie znamy - wyciągnęła łapę do przodu z szerokim uśmiechem na pyszczku - Jestem Sinon, Przywódczyni Wojowników.
  Wojownik... no to chyba tym razem mam już jednak przechlapane. Czy to właśnie dzisiaj skończy się moje włóczenie po obcych Klanach? Chyba tak, właściwie to sam czekam ile Elayne jeszcze wytrzyma, wilk który cały czas opuszcza granice jej Klanu i więcej czasu spędza na terenie innych...
   - Nie jestem z Klanu Everything - powiedziałem poważnym tonem - Jestem z Klanu Ziemi, trochę się zapędziłem... ale już będę wracał. Dosłownie pięć metrów dalej jest granica, na razie.
  Już miałem odejść, kiedy usłyszałem głośne burczenie dobiegające z brzucha wadery. Odwróciłem się zaciekawiony, a więc to dlatego tak gwałtownie mnie zaatakowała? O dziwo nawet się uśmiechnąłem co zdziwiło waderę. No proszę, znamy się parę minut a ona już zdążyła się zorientować, że jest to dla mnie nietypowe zachowanie.
  - Co? Zgłodniałaś? Ja w sumie dzisiaj też nic nie jadłem - spojrzałem na nią obojętnie - Jeśli chcesz, możemy połączyć tymczasowo nasze siły i zapolować na jakiegoś wielkiego zwierza...
  - Jeśli tylko chcesz... Dokąd idziesz?
  Spojrzałem na nią wymownie nawet jej nie odpowiadając, kto jak to, ale ja mam nos nie od parady. Skradałem się cicho, jak najlepszy łowca w kierunku zachodnio-południowym, cały czas zagłębiając się w Klan Everything. Wadera nie mając jakiegokolwiek wyjścia, podążyła za mną, niechętnie ale jednak. Ech jeszcze będzie mi wdzięczna kiedy znajdziemy pięknego, tłustego jelonka. Tak jak myślałem, stadko jeleni było niedaleko, te zwierzęta, okropnie podobne do mnie... a raczej to ja do nich byłem podobny. Pasły się jeszcze nieświadome swojego marnego losu który nadciągał nieubłaganie. Razem z waderą wybraliśmy największego, najpewniej przywódcę tej grupki. Plan był ryzykowny, zazwyczaj nie polowało się na te najsilniejsze, a raczej te najsłabsze, stare lub oddalone od grupy. Tym razem postanowiliśmy jednak złamać kilka zasad.
  Skinąłem łbem na waderę i po chwili przystąpiliśmy do działania. Wpierw staraliśmy się odciągnąć naszą ofiarę od reszty stada, było to trudne, ale jakoś się udało. Kiedy już został sam, byliśmy zmęczeni samym odganianiem, chyba nie było sensu dalej się męczyć. Przystanąłem i dotknąłem ziemią delikatnie łapy. Coś pod nią zadrżało ciągnąć się jak podziemny wąż w kierunku jelenia. Nie zaszedł daleko, korzenia oplątały jego nogi, sprawiając, że jego ogromne cielsko upadło, łamiąc mu tylną łapę. Potem wystarczyło tylko do niego doskoczyć, wgryźć się w kark i zabić.
   Kiedy przestał się wierzgać, spojrzałem na waderę z całym zakrwawionym pyskiem.

(Megami? Smacznego XDD)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz