- Ogień... - mruknęłam. Wadera przypomniała mi coś, czego
wolałabym nie pamiętać. Wspomnienie, które zawsze siedziało w jakimś dalekim
zakątku mojego umysłu, teraz stanęło mi jasno i wyraźnie przed oczami. Równie
dobrze mogło by to się stać wczoraj.
Ogień otaczał małą waderę o białym futrze ze wszystkich
stron. Młoda samica, którą byłam ja, rozglądała się rozpaczliwie wokół,
szukając jakiegoś wyjścia z owej beznadziejnej sytuacji. Nagle usłyszała
szyderczy śmiech, a po chwili ktoś wymówił jej imię:
- Megami!
- Megami! Odpowiedz mi! - Głos nowo poznanej pomógł mi
wrócić do rzeczywistości.
- Mhm... Co? - mruknęłam.
- Byłaś nieobecna przez kilka minut... Zamartwiałam się. Co
się stało? - spytała wyraźnie zmartwiona Kitsune.
- Przeszłość zostawia ślady w umyśle. - odrzekłam zagadkowo.
Kitsune tylko pokiwała głową, w zamyśleniu.
- Tak... w każdym razie... Jakie są twoje moce? - przerwała
ciszę wadera.
- Potrafię latać, oraz żywię się światłem księżyca. -
odparłam, siląc się na zwyczajny ton.
- Że jak!? - wykrzyknęła zaskoczona wadera, tak że spłoszyła
ptaki. - Żywisz się światłem księżyca? - spytała, tym razem ciszej. Kiwnęłam
głową.
- Owszem. - odpowiedziałam. - Żywię się tylko i wyłącznie
nim. - dodałam po chwili.
- Jak to? Jak smakuje? - zainteresowała się Kit.
- Jest... Trudno to opisać. Ma niepowtarzalny smak,
nieporównywalny ze wszystkim, co kiedykolwiek zjadłam... No więc... Jest nieco
słodki, ale nie za bardzo. Jest także delikatny, rozpływa się po ciele z
przyjemnym uczuciem... - próbowałam opisać moje pożywienie.
- Ciekawe... A co robisz, kiedy chmury zakrywają księżyc? -
zapytała.
- Hmm... Wtedy znajduje pożywienie w innych miejscach. -
odparłam wymijająco.
Kitsune?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz