czwartek, 26 maja 2016

Od Sombre c.d Chantal

Schyliłem głowę w celu napicia się wody, gdy nagle poczułem uderzenie w tylną łapę. Spokojnie przekręciłem głowę do tyłu wpatrując się w wilczycę, która w momencie spotkania naszych oczu odsunęła się do tyłu. W milczeniu wpatrywaliśmy się w siebie stojąc w bezruchu, chyba każde z nas czekała aż drugi wilk zacznie rozmowę. Najwidoczniej trafił swój na swego, bo po minięciu kilku minut nadal nie została stworzona rozmowa. Po zachowaniu wadery mogłem tylko wywnioskować, że czuję się zagubiona jak i jest przyjaznego nastawienia...chociaż pierwsze wrażenie może być mylne.
- Przepraszam...ja już sobie pójdę - w momencie, gdy miałem już coś powiedzieć brązowa wilczyca odwróciła się i zaczęła iść w przeciwną stronę
Przypatrując się jej po chwili dostrzegłem świeżą krew na jej futrze na tylnej łapie. Krew musiała należeć do niej, gdyż kulała więc również musiała zostać ranna. Powoli ruszyłem za waderą, a ta po chwili czując, że ktoś siedzi jej na ogonie odwróciła swoją głowę w moją stronę. Na ten gest przystanąłem przypatrując jej się.
- Mógłbym jakoś pomóc? - spytałem, na co nieznajoma zaprzeczyła głową
- Dam sobie sama radę - mówiąc to zrobiła krok do przodu, tym samym upadając na ziemię
Nie chciałem się naprzykrzać, skoro dała mi do zrozumienia że nie potrzebuję pomocy, ale chyba głupi by nie pomógł. Zbliżyłem się do wadery spoglądając na jej ranę. Nie była zbyt poważna, ale jeśli zostałaby nieopatrzona mogłoby się zrobić jeszcze gorzej. Całe szczęście, że miałem się spotkać tutaj z Berenika. Na pewno będzie czuć się nieswojo widząc nieznajomego wilka.
- Mogę wiedzieć jak ci na imię? Ja jestem Sombre - powiedziałem, na co wadera odpowiedziała krótko "Chantal".
Nie musiałem długo czekać, aż pojawił się nasza znachorka. Całe szczęście, że to dzisiaj z nią miałem rozmawiać a nie z Haltem. Widząc ranną wilczycę pisnęła podbiegając do niej. Od razu próbowała jej jakoś pomóc szperając w torbie z ziołami, która zawsze ze sobą nosi. Berenika położyła na ranie jakieś długaśne liście, mówiąc że dzięki temu Chantal wróci szybciej do zdrowia.
- Naprawdę dziękuję, ale nie trzeba było - brązowa wilczyca lekko się uśmiechnęła kiwnąwszy głową w stronę znachorki
- Ważne byś teraz odpoczęła, nie powinnaś chodzić - poczuła waderę - A właśnie...chciałam poinformować, że kończy mi się zapas lekarstw. Miałam udać się na tereny Klanu Ziemi. - Berenika zwróciła się tym razem do mnie, na co przytaknąłem głową podając jej zawiniętą kartkę.
Uśmiechnęła się i tyle jej widziałem. Z powrotem spojrzałem na Chantal, która podniosła się zerkając na swoją łapę. Rana zmniejszyła swoją objętość, te liście naprawdę przyspieszały gojenie.
- Możesz zatrzymać się na kilka dni w klanie, jak będziesz chciała możesz również dołączyć. Wstyd mi przyznać, ale nawet nie zauważyłem twojej obecności dopóki nie zahaczyłaś o mnie. Byłabyś dobrym szpiegiem... - powiedziałem uśmiechając się - Chodź, pokaże ci jaskinię w której będziesz mogła odpocząć

[Chantal?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz