Rozpromieniłam się słysząc swego rodzaju pochwałę. Może naprawdę dołączę do tego klanu? Tereny czarowne, a wilki wydają się w porządku. Może ta samica lekko wycofana, ale to nic. Wnioskuję, że samiec to Alfa, przynajmniej z tonu jakim zwracała się do niego wadera, jak i z samej rozmowy. Zaproponowana mi posada szpiega również mogła być interesującą opcją. Jedyne co mnie z lekka niepokoiło to wspomniane klany. Klan Ziemi, ten na którego terenach byłam... Jest ich więcej? Skąd taki podział? Jakie są stosunki pomiędzy nimi? Przy jakiejś okazji spróbuję dowiedzieć się czegoś od Sombre albo we własnym zakresie.
Na razie podążyłam za basiorem. Kiedy spostrzegł, że nie dotrzymuję mu kroku uspokoił swoje długie nogi i zrównał się ze mną. Drogę pokonaliśmy w ciszy, nie licząc krótkiej rozmowy na temat mojego znalezienia się tutaj. Minęliśmy pojedyncze wilki, z którymi witał się samiec.
W końcu zobaczyłam coś, co zaparło mi dech w piersiach. Ogromne drzewo, a pod nim budowlę. Szliśmy w tę stronę.
- Tu mieszkacie? - spytałam z nieskrywanym zachwytem.
Sombre skinął głową z dumą w oczach.
Po kilku chwilach byliśmy już przed wejście do miejsca, gdzie mogłam odpocząć. Budulec powodował, że wewnątrz było chłodniej niż na dworze, idealne miejsce na upały.
Weszłam do środka i od razu udałam się w stronę posłania. Chciałam spytać jeszcze o tyle rzeczy, ale padałam z nóg.
Posłałam jeszcze basiorowi uśmiech i ułożyłam się na stercie skór.
***
Obudziłam się nad ranem. Noga była już zagojona, a ja wyspana. Chciałam wyjść z budowli. Może coś zwiedzić czy chociażby upolować. Po drodze minął mnie Sombre. Śpieszył się gdzieś, jakby coś się działo. Podążyłam za nim. Zatrzymał się koło Wielkiego Drzewa i z uporem w coś wpatrywał. Przeszłam przed niego.
Mogłabym przysiąc, że to co widzę rozgrywa się w mojej głowie, ale było zbyt realistyczne. Na skraju budowli stał przełożony magów z mojego płomienia. A plac obok Drzewa zawalony był magami. Nie wyglądali na nastawionych na herbatkę i potrawkę z sarny. Zaczęłam przedzierać się przez tłum. Kiedy byłam już na jego czele spojrzałam na starego znajomego. A on spojrzał na mnie z pogardą, odwrócił się i skoczył. Spojrzałam za nim. Wylądował miękko dzięki powietrznej tarczy. Skoczyłam za nim, również udało mi się znaleźć na ziemi bez szwanku. Pobiegłam za dawnym mistrzem, aby po chwili zostać skąpaną w posoce. Kula energii z góry rozpłatała jego ciało. Spojrzałam ku magom. Następny pocisk leciał w moją stronę.
***
Gwałtownie otworzyłam oczy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było ciemno, tylko świetliki dawały nikłe światło. Miałam tylko nadzieję, że nie krzyczałam w nocy. Jednak wokół panowała cisza, więc chyba nikogo nie obudziłam. Powoli wstałam i przeciągnęłam się.
Zaczęłam piąć się w górę po schodach. Usiadłam pod Wielkim Drzewem i patrzyłam bez celu w nocne niebo, wsłuchując się w ciszę. Nagle usłyszałam lekki zgrzyt pazurów. Spojrzałam za siebie. Przy wyjściu zobaczyłam Sombre. Mój wyraz twarzy się zmienił, ale sama nie potrafiłam go opisać. Ponownie się odwróciłam, oglądając nocny krajobraz.
<Sombre?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz