Dziwnym zachowaniem było to, że odskoczyłem jak oparzony po wypowiedzianych słowach wadery. Zwłaszcza, że były one dobitną prawdą.
- Zadajmy sobie pewne pytanie - odparłem spokojnie - Skoro parę chwil temu jeszcze byłaś przekonana, że nie chcesz się ze mną zadawać, dlaczego teraz próbujesz do tego doprowadzić? I to w dość niemiły sposób, jak mogę zauważyć.
Wadera której imienia nie znałem, wyraźnie została zbita z tropu, ale zaraz znów na jej pysku pojawił się uśmiech triumfu. Gotowało się na dłuższą pogawędkę.
- Lubię dokuczać innym. A ty, ze swoją trupią czaszką idealnie się do tego nadajesz - po chwili dodała - Klan Ognia? Naprawdę?
No i koniec. Zakląłem w duchu. Mój żywioł jest dość czułym punktem, na który w żaden sposób nie mogę się uodpornić.
Nie powinienem mieć tego żywiołu. Nie pasuję do niego. Jednak wiem, że nie do mnie należy ta decyzja. Tak naprawdę odziedziczyłem swoją moc po ognistej matce. Ojciec władał wiatrem. Ze względu na swoją płeć oraz predyspozycje podczas odkrywania mocy usilnie próbowałem związać się z wiatrem. Jak wielkie było moje rozczarowanie, kiedy okazało się że jestem ognistym. Moja siostra była wietrzną.
Rozluźniłem się i usiadłem naprzeciwko samicy, która była z siebie zadowolona. Patrzyła prosto w oczy, bez najmniejszego mrugnięcia.
Nietrudno się domyślić co robiła. Ma tą mocą wielką przewagę. Czytanie w myślach (a tak serio to powinnaś to dodać do mocy, skoro już o tym napisałaś) jest bardzo przydatną funkcją, ponieważ w ten sposób właśnie pokazałem jej wszystkie swoje strachy, obawy oraz informacje osobiste. Stąd moje zdziwienie, po tym jak wypowiedziała moje imię, teraz przerodziło się w rozumienie.
- Klan Ognia. Na to wskazuje mój żywioł.
Przyjmuję inną taktykę. Tym razem postaram się, aby mój umysł był niedostępny.
Wilczyca nagle otworzyła oczy ze zdumienia, ale zaraz po tym, kiedy zorientowała się, że widzę co ona robi, opanowała się i na jej pysku znów zawitało spokojne usposobienie.
- No proszę. Nigdy bym się nie spodziewała. Dlatego jesteś taki ciemny? Przypaliłeś sobie futerko? Ah, a może właśnie dlatego jesteś takim dziwolągiem z czaszką na łbie? - zadowolenie wadery ze swojego odkrycia było aż zadziwiające. Szkoda, że nietrafne.
- Ha, a jestem ciekawy jaki w takim razie ty masz żywioł, bo wyglądasz na drętwą i osmarkaną smarkulę, która nie ma co robić.
- Jestem mądrzejsza, niż myślisz, ognisty.
- Nie sądzę - powiedziałem wstając i zbliżając się w stronę wilczycy - na oko dopiero skończyłaś dwa lata, więc tak naprawdę jeszcze pół roku temu byłaś szczeniakiem, który dopiero odkrywał swoje moce. Jesteś bardzo pewna siebie, ale z pewnością przysporzy ci to więcej kłopotów niż byś chciała.
- Nie potrzebuję rad jak mam żyć - prychnęła urażona - Moje moce mimo tego wieku są bardzo rozwinięte i mam ich więcej od ciebie.
- Tak? - udałem zdziwienie - na przykład jakie? Złapanie swojego ogona po zrobieniu 3 kółek wokół siebie?
W tym momencie wadera krzyknęła i skierowała we mnie strumień wody, poruszający się z niezwykłą prędkością.
Szybko odbiegłem od miejsca, gdzie wilczyca we mnie strzeliła. Jednak zaraz po tym, zaczęła robić kolejne i kolejne gluty, które leciały w stronę gdzie właśnie byłem. Cały czas biegałem i szybko unikałem jej wodnych pocisków. Po nieudolnych próbach, wadera zaczęła wściekle dyszeć i warczeć, cały czas się we mnie wpatrując całą swoją wściekłością.
- Tylko na tyle cię stać? - podszedłem do niej bez cienia zmęczenia, a kiedy byłem blisko kłapnęła zębami chcąc mnie złapać. Prędko odskoczyłem.
- No proszę, czyżbyś się zmęczyła? Może odpoczynek?
Zacisnęła szczękę, a przede mną zaczął wyrastać olbrzymi smok zrobiony z lodu. Wiedziałem co chce zrobić. Smok był ogromny.
Wadera najwyraźniej zapomniała o moim żywiole.
- A więc wodnista. Ciekawie - szepnąłem do siebie.
(Abritiana?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz