Juz od ponad roku przemierzaliśmy przeróżne tereny mknąc na przód, łapa za łapą. Ku przygodzie... ta ta... Oczywiście kierowaliśmy się jedzeniem. Jeleniami, zebrami, no różnymi stworzeniami roślinożernymi. Najlepsze mięso. Shibido był małomówny, ale mimo to spokojny i dzielny w obronie zwłaszcza, mimo że świetnie daje sobie rade i to mnie irytuje. Co prawda nasza podróż była dość długa, omijaliśmy zajęte tereny... no bardziej przechodziliśmy przez nie, gdyż nie baliśmy się ataku z strony wroga. Zawsze gotowi do walki mimo wyglądu. A więc nie będe przedłużać pisząc jak to trawka jest zielona, albo opisywać osobno każdy liść, czy historie zarysów na korze drzewa. Wystarczy tyle że był dość chłodny wieczór. Słoneczko powoli w końcu znikało powodując czerwone niebo. Oboje woleliśmy noc od nia, lepiej sie poluje i mniej widać. Nie raz przez pomyłkę stanęliśmy oko w oko z nosorożcem , krokodylem cz innym potężnym stworzeniem.
Cały czas poznawaliśmy nowe miejsca nieustannie. zatrzymywaliśmy się głównie przy ciepłych jaskiniach lub jeziorach. pewnej nocy jednak natrafiliśmy na dość ciekawe tereny. Na początku widniały na opuszczone jednak nie do końca. Shibido ruszył na polowanie nie bojąc sie żadnych Alf. Gdy mój brat ruszył na teren łowiecki ja usiadłam nad niewielkim jeziorkiem przyglądając się swojemu odbiciu. W pewnej chwili wyczułam obcy zapach jak i nieznany szelest nowych łap. Spojrzałam wzrokiem w stronę głosu jednak głową nie drgnęłam nawet milimetra. Leciutko podniosłam kącik ust, bez zbędnych ruchów , woda już oddała się mej potęgi. Powoli tworzyła sie kulka która lewitowała niewiele wyżej od tafli. Chwile potem kształt zmienił się na długi sopel z ostrymi końcówkami. Zamarzło tworząc ciało stałe, jeden pocisk według mnie wystarczy by obalić szpiega. Wyczekałam moment po czym gwałtownie ruszyłam głową w stronę obcego wilka a strzała wystrzeliła z wielka prędkości chybiając jedną końcówką wbijając się w kore drzewa. Wilk wyskoczył z kryjówki, na pierwszy rzut oka był to samiec, jednak nie znałam jego zamiarów a nie dałam się odstraszyć. Przyjęłam pozycje bojową czekając cierpliwie na ruch przeciwnika dodając głośne warknięcie wystawiając na pokaz swoje bialutkie ząbki.
Jakis Samiec?
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń