poniedziałek, 23 maja 2016

Od Rhaegara c.d Darkness`a


Darkness...imię tego sporego, czarnego jak noc basiora coś mi mówiło. Potrzebowałem dosłownie paru sekund, żeby je sobie przypomnieć, niestety kiedy już to zrobiłem, nie byłem specjalnie zadowolony. Obecność Alfy Klanu Ognia na moich terenach nie napawała mnie radością, wręcz gniewem. Może go nie znam, jednak historia konfliktów mojego i jego Klanu, robiła swoje. Zresztą czy to nie oczywiste, że ogień z wodą się gryzie? Jest tak praktycznie od wieków, już nasi patroni się nienawidzili, chociaż byli rodzeństwem pochodzącym z tego samego łona. Wielki, skrzydlaty basior cały czas śledził mnie wzrokiem. Jego czerwone, wręcz płonące oczy u  normalnego wilka spowodowałyby dreszcze. Jednak mnie uprzedzały tylko w tym, że jest to obcy, intruz. Był praktycznie cały czarny, za wyjątkiem sierści na łbie, kilku kępek włosów na ogonie i pazurach. Te ostatnie, wyglądały jakby wiecznie bywały zatopione w krwi, dlatego przybrały taką barwę. Ale cóż, kto wie może właśnie tak naprawdę postępują wilki w Klanie Ognia? Jak tak o tym pomyślę, nie posiadam prawie żadnych kronik na temat Klanu Ognia. Tak samo jest zresztą z innymi Klanami... a ja nie lubię żyć w niewiedzy, kto wie, jakie sekrety tam na mnie czekają. Przez cały czas, krążyłem niespokojnie wokół basiora, cicho powarkując. Może i nie miał wrogich zamiarów, jednak muszę mu doskonale ukazać, kto tutaj rządzi. Zresztą nawet by nie próbował zaczynać, na tych terenach nie miał szans. Woda otaczała nas z każdej strony, dosłownie. Krążyłem tak długo, że niemal zapomniałem o tym, że basior o coś mnie spytał. W końcu stanąłem tuż przed nim, patrząc mu prosto w oczy. 
 - Tak - odpowiedziałem w końcu - Jestem Rhaegar, Alfa Klanu Wody, Cesarz Samotnej Wyspy, Władca Wodnych Wilków, Pan Porozumienia Między Smokami oraz Chimerami - wypowiadałem swoje tytuły z ogromną dumą, chociaż wiedziałem, że basiora nic to nie obchodzi i są one dla niego nudne jak flaki z olejem. - Ale Ciebie, wilku ognia, co tutaj sprowadza? - zmrużyłem swoje oczy w kolorze najczystszego jadu. 
 - Pogoda, ulewa. To chyba typowe dla tych wodnistych terenów. Niestety nie jestem przez nią w stanie dalej lecieć, dlatego byłem zmuszony zatrzymać się tutaj.
Aha... czyli nie zatrzymał się tutaj specjalnie. Jak mi przykro. Właściwie, to byłbym w stanie zatrzymać tą ulewę, ale po co zużywać swoją moc, skoro deszcz może dalej padać, delikatnie pieszcząc wodnistą naturę Klanu. Uśmiechnąłem się pod nosem, kręcąc złotymi kluczami na moim ogonie. Ostatnio stało się to moim milutkim i przyjemnym nałogiem. Dla większości wydawało się to dziwne a nawet denerwujące, przez to ''dzwonienie'' kluczy, mi to jednak w cale nie przeszkadzało. 
 - Właściwie, to zaprosiłbym Cię do swojej jaskini, jednak wasza krew jest za gorąca i nie jest ci zimno, nieprawdaż? - przekrzywiłem łeb i na chwilę zostawiając w spokoju klucze. 
 - Nie jest mi zimno, jednak nie pogardziłbym... suchym miejscem - powiedział jakoś tak dziwnie na mnie patrząc, chyba jednak załapał aluzję. 
Uśmiechnąłem się sztucznie, prowadząc wilka wzdłuż plaży. Skręciliśmy do lasu dopiero wtedy, kiedy zrobiło się nieco rzadziej, no przynajmniej na tyle, żebyśmy mogli przejść. W niektórych miejscach las rośnie tak gęsto, że nie da się przejść. Na miejscu basiora, cieszyłbym się, że o tej godzinie najpewniej nikogo nie spotkamy. Obecność Alfy Klanu z którym nie posiadamy dobrych kontaktów, mogłaby się skończyć różnie. Co prawda sam Darkness zapewniał, że nie pragnie zaczepek, jednak ja już niekoniecznie jestem tak pokojowo nastawiony. Właściwie to nic dziwnego, nie żebym tylko jego tak traktował. Każdy obcy, był tak przeważnie traktowany [cienksze życie z Rhaegarem lel]. Kiedy przechodziliśmy, przez iglastą, ciemną część lasu, moje zmysły automatycznie się wyostrzały. Tak naprawdę nikt do końca nie wie, co też się w nich czai. Co prawda Klan Ziemi mógłby wydawać się... średni jednak ponad połowa Klanu była niezamieszkana i wręcz niedostępna, to tam dziko i wolno żyły różne, mistyczne stworzenia. Czasem, kiedy zapada już zmrok, w tym lesie słychać różne zawodzenia, chichoty oraz skrzeki. Wydawać by się to mogło straszne, jednak naprawdę... po dwóch latach dzień w dzień tego samego, idzie się przyzwyczaić. Właśnie dlatego, tak śmiało teraz kroczyłem przez ciemny las, co chwilę oglądając się za siebie, czy basior aby na pewno za mną idzie. Szedł, cały czas zachowując stałą odległość trzech metrów. Do jaskini nie było już w cale tak daleko, pół kilometra? Może nawet mniej. Las stawał się coraz rzadszy, aż w końcu znaleźliśmy się na polance która i tak w połowie była zalana wodą. Wilkowi ognia musiało się to mało podobać, jednak ja czując stale wodę pod łapami, czułem się naprawdę swobodnie i pewnie.
 - Za tą skałą jest już moja jaskinia, nie martw się, twoje łapy zdążą wyschnąć zanim przestanie padać - machnąłem ogonem z charakterystycznym dla kluczy brzękiem.
Kiedy tylko weszliśmy do jaskini, spojrzałem z lekkim obrzydzeniem na bałagan w moim lokum. Zapomniałem posprzątać, jednak nie spodziewałem się dzisiaj gościa, więc to może też dlatego.
 - Zignoruj Darknessie te papierzyska, rozsiądź się gdzieś tutaj wygodnie - powiedziałem grzebiąc w małej komorze, wyjąłem z niej patyczek w który wczepione były przeróżne roślinki - użyczysz mi ognia? - zapytałem trzymając patyk w pysku.
Wilk nawet nie drgnął, nic nie powiedział a patyk stanął w płomieniach. Przyjemny zapach roślin rozniósł się po jaskini, uwielbiałem takie mieszanki kwiatowe. Wsadziłem nie palący się koniec patyczka [ach ta magia] do małej dziury w ścianie tak, żeby raz nieco to oświetliło jaskinię, dwa zapach do nas docierał a trzy... żeby po prostu nie wypadło.
 - Właściwie, to czemu Alfa Klanu Ognia w ogóle zapuścił się w tak dalekie tereny? Musiałeś przelecieć cały Klan Everything, sporą część morza która oddziela Klany... powiedz mi, po co leciałeś aż tak daleko. Chyba nie na zwiad i nie na zwykły spacerek - cicho warknąłem.

(Darek? Czekaj, czekaj... jak to było wczoraj? ''No zobaczysz, mój post będzie miał ponad 1000 wyrazów kekeke'' Chyba nie XDDD - ale prawie bo 931 8))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz