wtorek, 24 maja 2016

Od Abitriany c.d Rhaegara

Zaczęłam spadać. Zaraz po mnie do tunelu wpadł Rhear. Spadaliśmy długim, ciemnym tunelem rozświetlanym jedynie przez szafiry, które świeciły pod wpływem dziwnego światła. Mrużąc oczy, czekałam na dalszy przebieg akcji. Nie było tutaj powietrza. Czułam jak z moich płuc wylatuje ostatni tlen, na moje oczy zaczęły spadać powieki. Nagle poczułam ból w łapach. Spadliśmy! Poczułam nagłe zebranie sił, dlatego zaczęłam rozglądać się z zainteresowaniem wszystkiemu na około. Ściany były przezroczyste, dlatego widać było przez nie wodę. Na około mnie, były też małe mury, jednak nie na tyle niskie żeby przez nie przeskoczyć. Zaczęłam iść na przód. Miejsca było coraz mniej, tak jakby ściany coraz bardziej się do mnie przysuwały.
-Rhear! - Krzyknęłam podnosząc pysk do góry. Nic... A jeżeli przeze mnie umarł?! Zaczęłam biec przed siebie, a zanim w ogóle zdążyłam się odwrócić byłam w ciemnym pomieszczeniu. Odwróciłam się do tyłu. Ale zobaczyłam tylko ścianę. Zmarszczyłam pyszczek i ruszyłam na przód. Wspaniale. Czy moje szczęście już takie zostanie? Oczywiście już po chwili znowu pojawiłam się w innym pomieszczeniu. Zobaczyłam dziwne gniazda. Były wielkie, o wiele większe niż jaskinie wilków. Nawet nie chciało mi się oglądać tego pomieszczenia, więc po prostu zaczęłam iść na palcach przedzierać się przez jasne pomieszczenie, kładąc delikatnie łapy na błękitny piach. Gdzie nie gdzie z ziemi wyrastały małe, rachityczne, bezlistne drzewka i krzewy wczepiające się drapieżnie korzeniami w jak już wspomniałam piasek. Jednak (jak myślałam) nie był to koniec niespodzianek. Prawie wpadłam do dziwnego przezroczystego gluta. Okrążyłam go po cichu, i szłam dalej. Postawiałam delikatnie łapę po łapie, jednak zanim zdążyłam skończyć to robić, przede mną zobaczyłam wilki łeb węża. Przez chwilkę patrzyłam na niego osłupiała, ale zrozumiałam, że trzeba wykonać tradycyjny odwrót. Biegłam na przód śmiało omijając wystające skały, zręcznie przeskakując ogony pozostałych węży. Wreszcie wbiegłam w jakiś zaułek i zorientowałam się, że tu droga się kończy. Za mną był glut. Jednak... Życia nie ma bez ryzyka. Wskoczyłam w gluta, i zamknęłam oczy. Zanim jednak je otworzyłam poczułam, że spadam.
Czekałam, czekałam, czekałam.... Czekałam, czekałam, czekałam... Mogłabym tak wymieniać to przez cały czas, ale jednak wszystko odwróciło sie w drugą stronę. Tak zwany zwrot akcji! Usłyszałam za sobą ryk, a gdy się odwróciłam zobaczyłam wielkiego smoka, stworzonego.... Chyba z tego gluta. Wzdrygnęłam się, myśląc o tym, że przeskoczyłam przez ciało tego gada...

<Rhaegar? Co teraz porabiasz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz