Od śmierci Blue minęło już wiele czasu, dwa dni po jej śmierci nastała katastrofa. Nie wiem jakim cudem jej szczeniaki to przeżyły, biorąc pod uwagę, że cały personel szpitala był martwy. Teraz było już z nimi lepiej, a raczej z nią. Basiorek z dnia na dzień miał się coraz gorzej i nie wiadomo co z nim będzie.
-Widzę nikłe szanse na jego przeżycie - powiedziała Sakura
-Rozumiem... - powiedziałem niewzruszony
Blue kazała mi się zająć swoimi dziećmi, lecz kompletnie nie wiedziałem jak. Nigdy nie miałem styczności ze szczeniakami, nie wiedziałem co lubią a czego nie. Ponieważ sam nigdy nie miałem dzieciństwa...
-Zajmiesz się nimi? - Sakura posłała mi krzywe spojrzenie
-A mam jakieś inne wyjście? - westchnąłem
-Rób co chcesz...ale skoro to nie są twoje dzieci, to nie musisz tego robić. Jesteś Alfą, masz wiele innych obowiązków - burknęła
-Wiem o tym...jednak jestem Blue coś winien... - powiedziałem po czym spojrzałem na szczeniaki
(Szczeniorku?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz