-Po moim trupie-powiedziałam beznamiętnym głosem. Kid zawarczał, a ja zaśmiałam się szyderczo i wyszczerzyłam kły.
-Do zobaczenia, Kid-jeszcze raz się zaśmiałam i rozpłynęłam się w powietrzu. Po chwili upadłam na ziemię i zamieniłam się w konia. Cwałem dobiegłam do swojej jaskini i z powrotem przybrałam forme wilka. Wsciekła uderzyłam wodnym biczem w ściane i padłam na podłoge. Czy to zawsze musi się tak kończyć?A on się dziwi, że taka jestem. Moich rodziców nie było kiedy po raz pierwszy otworzyłam oczy, razem z siostrą byłysmy zawsze wyszydzane przez innych przez brak rodziców i co najgorsze nikt nas nie lubił. Czemu musze miec takie głupie życie!?Uderzyłam głową o sciane i osunęłam się na ziemie. Łeb tak mnie bolał. Po gówno waliłam ta głową o ściane. Uderzenie było tak mocne, że zaczęło mnie mdlić. Ledwo żywa wyszłam z jaskini i zwymiotowałam. Poszłam nad jeziorko. Napiłam się wody miejąc nadzieje, ze to mi pomoże. Nie pomogło. Nagle zobaczyłam sylwetke wilka zbliżającego się w moją strone. Dokładnie nie zobaczyłam jaki to wilk i nie wiedziałam czy to wadera czy basior. Wilk szybko do mnie podbiegł a ja zemdlałam.
Kid?Nie miałam pomysłu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz