sobota, 11 października 2014

Od Saiona do Claren

Wadera była nawet, nawet.
Mimo wszystko przygotowywałem się na wiele możliwych akcji.
Jak to ja, pewnie się nie za przyjaźnie.
Kurde, czasami sam się denerwuje.
Uśmiechnąłem się lekko kątem ust, odwróciłem się i zacząłem odchodzić w przeciwną stronę.
Wadera popatrzyła na mnie podejrzanie, i o to mi chodziło.
Odwróciłem się i ze śmiechem ( jak nie ja) odparłem.
- Co się gapisz, jak chcesz to chodź !
Wadera zrobiła trochę przestraszoną minę, ale podeszła do mnie.
Jak zwykle przybrałem z powrotem swoją zimną twarz i agresywne oczy.
Claren ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz