wtorek, 21 października 2014

Od Ronina CD Anuritti


Z początku z lekkim poirytowaniem, jednak stopniowo przeradzającym się w troskliwy uśmiech, wpatrywałem się w waderę. Ominąłem rozlany wrzątek i powolutku toczący się garnuszek i podszedłem do wadery, spoglądając na jej poparzenie. Rzeczywiście, nie wyglądało to za ciekawie, nawet jak dla kogo obrzydliwie. Moje oczy zmieniły barwę z zielonych na niebieskie, co szło za tym, że teraz byłem gotowy użyć żywiołu wody. Poparzenia okryły się cienką warstwą chłodnej, leczniczej wody która po chwili wchłonęła się w skórę. Wadera odetchnęła z ulgą, odwróciłem się nie pięcie po czym chwyciwszy szmatkę w zęby, zacząłem ścierać wrzątek z podłogi. Kiedy już ogarnąłem, przed chwilą jeszcze śmierdzącą goździkami jaskinię, spojrzałem na waderę, już swoimi normalnymi, zielonymi oczyma.
-Zawsze jesteś taką ciamajdą? – uśmiechnąłem się łobuzersko opierając się o wejście do jaskini
Wadera burknęła coś pod nosem, po czym wstała i ułożyła się ciemnym kącie jaskini. Przewróciłem oczyma po czym podniosłem zębami owcze futro i podałem je waderze.
-Mam ich kilka, więc w sumie… mogę Ci jedno odstąpić tej nocy.
-Dziękuję – wadera powiedziała po chwili po czym położyła pysk na miękkim futrze
Ziewnąłem i walnąłem się na swoje posłanie, wpatrując się w sufit. W sumie, to nie chciało mi się aż tak bardzo spać, ale stwierdziłem, że nie będę hałasować przy waderze. Podejrzewam, że chciała aby ta noc jak najszybciej minęła. Nie zdziwiłbym się, sam bym się dziwnie czuł, wychodząc z domu i do niego nie wracając na noc, wiedząc że ktoś na mnie czeka i się martwi. Co ją w ogóle natchnęło, na to, żeby włóczyć się tutaj samej… Niespokojnie przekręciłem się spadając z posłania, przewróciłem oczyma po czym kopnąwszy legowisko, postanowiłem wyjść na zewnątrz. Usiadłem na wielkim kamieniu, przed wejściem do jaskini i zacząłem wpatrywać się w księżyc, jakoś nagle zrobiło mi się sennie…

~

-Halo? Żyjesz ty? - ktoś trącił mnie łapą
Otworzyłem swoje senne powieki, przez chwilę nic nie widziałem, dopiero kiedy otarłem sobie oczy łapą. Zauważyłem stojącą nade mną waderę, krzyknąłem z lekkim przerażeniem po czym spadając z kamulca, rąbnąłem o ziemie. 
-Kuźde - złapałem się za głowę, rozmasowując sobie obolałe miejsce - coś się stało? - postanowiłem zapytać się po chwili waderę

(Anuritti?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz