Bylismy w szpitalu ... wole nie mowic o tam sie dzialo .
Mialam bandaze na prawej lapie , na boku przyklejony wielkie cos , na karku bandaz.... Szkrzydlo tez w pandazu ale prawe.
- Widzzisz? - Prychnal. - Walczyc nie bendziesz ale znajde dla ciebie cos do roboty. Moze potrenujesz mlodyc wojownikow? - Spytal sie wilk.
- Do puki nie wyzdrowieje mi lapa i szkrydlo ... - Zgodzilam sie ponuro .
#Minal tydzien #
- Kid?- Spytalam alfe . - Mozesz pomuc mi dojsc do piirzadku fizycznego? Bo przed tyi obrazeniami bylam wysporotowana...
- Nie wiem. Zastanowie sie.
- Dzisiaj zdejjmujemy bandaze . - Usmiechnelam sie . Ale moje kly popsuly ten usmiech i wyglandal jagbym chciala go zjesc.
< kid? Wiem be sensu ale ciagle mi sie net wyllanczal od wujka >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz