Kiedy ten basior wypowiedział moje imię, przez chwilę się zawahałam. Czyżbym go znała? Najwyraźniej tak, ale...niemożliwe. Czyżby był to ktoś z Klanu Powietrza? Basior westchnął i smutnym wzrokiem spojrzał w trawę, zaraz, ten głos ten zapach, ten sposób poruszania się.
-Ki...Kiyoteru - podeszłam do basiora.
Spojrzał na mnie wpierw z niedowierzaniem, a następnie uśmiechnął się lekko. Przez chwilę przestałam czuć się samotna i zrozpaczona, miałam ochotę wręcz zawyć ze szczęścia. Zamiast tego zaczęłam płakać.
-Co tu się stało...czemu..myślałam, że nie żyjesz. Nigdy więcej tego nie rób! - krzyknęłam równocześnie wylewając łzy
-Sam nie wiem o co tu chodzi...ocknąłem się niedawno.
-Gdzie jest...twój trup? - Spojrzałam na niego ocierając łzy
Kiyoteru wzruszył jedynie ramionami, widocznie tylko ja miałam ową dziwną sytuację.. ale czemu on również wyglądał inaczej? Trzeba by się zapytać Alfy. Ale gdzie on jest? Wystraszona pobiegłam przed siebie, nawołując Alfę po imieniu, kiedy już praktycznie zdarłam sobie gardło, wpadłam do jakiejś dziury. Uderzając o ziemię, pisnęłam.
-Nic Ci nie jest!? - Nad dziurą stał Kiyoteru próbujący wcisnąć się w dziurę.
Wstając, otrzepałam się z ziemi. Ponieważ moje nowe włosy cały czas, wpadały mi do oczu, co chwile odgarniałam je z oczu. Powarkując i co chwila potykając się na kamieniach w tej ciemnicy, zaczęłam węszyć. Śmierdziało tu rozkładem i to bardzo. Jakieś zwierze musiało tutaj spaść z tydzień temu i porządnie się walnąć w łeb. Zbliżając się do smrodu, zaczynałam dostrzegać czyjąc sylwetkę. Zatkałam sobie pysk łapą, aby nie zwymiotować. Z otwartym pyskiem z którego wlatywały muchy, na kamieniu leżał Alfa. Nie wytrzymałam, wymiociny zaczęły przepływać obok mojej łapy i skapywać obficie na skałę.
(Kiyoteru? Panie nju Alfa?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz