Zdziwiło mnie zachowanie Zarianny, tak wybuchowo zareagowała.
- Przepraszam, to moja prywatna rzecz ... - powiedziała
- Rozumiem - westchnęłam, chociaż zaciekawiło mnie to co bardzo - Pierwszy raz widzę takie książki - zwróciłam uwagę patrząc na okładkę - Od kogo je masz?
- Od mamy - powiedziała i przysunęła bliżej siebie książki trzymając na nich jedną łapę
Rozbawiła mnie jej reakcja, ale każdy przecież ma coś swojego co chce utrzymać tylko dla siebie w sekrecie przed innymi. Zauważyłam, że wadera przez chwile rozluźniła nacisk na książki, korzystając z tego podniosłam do góry księgi. Wadera tym była niezbyt zachwycona i skrzywiła się.
- Wybacz jestem ciekawska - uśmiechnęłam się i swój wzrok skupiłam na okładkach - Bardzo ładnie wykonane
Otworzyłam księgę i spojrzałam na białe karty. Pierwsze co to się zdziwiłam, być może te księgi to jakiś brudnopis czy coś innego, ale po chwili zauważyłam barierę.
- Użyłaś trudnego zaklęcia, które powoduję zniknięcie liter, ale nie bój się ... nie mam zamiaru czytać - podałam waderze jej własność
- Skąd to wiesz? - zdziwiła się
- Moim dodatkowym żywiołem jest magia, dlatego też umiem tworzyć sama zaklęcia i porządnie je rzucać bez skutków obocznych jak i umiem je wyczuć
- Nauczyłabyś mnie jakiś? - zapytała nieśmiało
- Z wielką przyjemnością - uśmiechnęłam się
Udałam się z Zarianną do mojej jaskini. Po chwili zaklęciem otworzyłam schody w dół i zeszłyśmy po nich.
- Oto mój mały pokoi do magi - uśmiechnęłam się
- Mały?! - otworzyła buzię ze zdziwienia
- Tam skąd pochodzę miałam o wiele większy - uśmiechnęłam się i wdrapałam się na drabinę zdejmując jedną księgę - Może od tego zaczniemy, bo jak widzę sam chyba zaklęcia podstawowe masz opanowane
Zarianna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz