niedziela, 12 października 2014

Od Juliette CD Kanbana

Rozejrzałam się wokół siebie, zostałam sama. Oddaliłam się od miejsca, w którym "rozstałam" się z Kanbanem i udałam się nad rzekę. Coraz bliżej zima, a woda mi się wydawał taka ciepła. Zanurzyłam się w niej, gdy po chwili zauważyłam postać za drzewami. Czyżby basior tak szybko wrócił? Wreszcie tajemniczy wilk ukazał się. Dziwnie się uśmiechnął.
- Cóż znów się spotykamy, siostrzyczko - powiedział i skoczył na kamień, który był na drugim brzegu rzeki
Ten czarny wilk nie był mi aż taki obcy ... pomijając zmianę wyglądu, ten głos i te oczy wciąż takie same. Cofnęłam się trochę do tyłu, ale nie miałam zamiaru uciekać.
- Czego chcesz? - warknęłam zdenerwowanie
- Zapomnijmy o tym wydarzeniu sprzed lat - powiedział i się dość przyjaźnie uśmiechnął - Chociaż czas nie zdołał wyleczyć tych ran, postaram Ci się wybaczyć
Co on do cholery gada?! Kłamie ... chce mnie oszukać i później moją naiwność wykorzystać. Nie pozwolę mu na to. Stałam chwile tak wpatrując się w niego, gdy odwróciłam się w drugą stronę i zaczęłam biec tak szybko jak najszybciej umiałam. Kłamie ... nie mógłby mi tego wybaczyć, ja bym mu tego nie wybaczyła, gdyby coś takiego zrobił. Chce wyrównać rachunki i mnie zabić. Zjechałam z zbocza po zasuszonych liściach, gdy wywaliłam się przez wystający korzeń z ziemi i resztę drogi się turlałam. Nie wiedziałam czy mnie goni, ale słyszałam szeleszczenie liści. Biegłam cały czas przed siebie szukając Kanbana. Wreszcie go zobaczyłam stojącego znów z tym wilkiem.
- Kanban! - krzyknęłam i na niego wpadłam

Kanban?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz