Te westchnienie zaniepokoiło mnie trochę. Wyraźnie posmutniała.
- Co się stało Claren?
Zamrugała.
- Nic.
Podniosłem jedną brew,a drugą opuściłem.
- Nie ściemniaj. Widzę przecież.
Milczała.
- Mów prosto z mostu. Dwaj z artylerii.
Zaśmiałem się cicho. Nadal milczała. Nachyliłem się ku niej.
- Proszę.. ?
Spojrzała mi w oczy.
- Podobasz mi się z tego twojego, mimo wszystko, upartego charakteru.
Uśmiechnięty szeroko, wpatrywałem się jej w oczy.
Claren?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz