Nie upewniając się nawet czy ten basior żyje, za pomocą znaku uniosłem go i zaprowadziłem aż pod szpital. W sumie to mogłem go uleczyć, a nawet ożywić ale po prostu, mi się nie chciało. Był mi on także obojętny, po tym co zrobił. Gardziłem takimi wilkami, całe szczęście że Juliette taka nie jest... Akuma jakby czytając w moich myślach, zaczął się śmiać, zirytowany wypchnąłem demona ze swojego umysłu, blokując go. Akuma nie wydawał się tym rozczarowany, wręcz przeciwnie, czerpał radość z mojego niezadowolenia. Brutalny demon. Westchnąłem po czym powłóczystym krokiem ruszyłem w stronę jaskini Juliette, przy samym wejściu było ciemno, użyła znaku cienia? Wchodząc do jaskini i kierując się w jej głąb, dostrzegałem coraz więcej szczegółów. Spowity mrokiem, nożyk o powyginanym ostrzu. Kępkę włosów, leżących wokół niego i czającą się w kącie jaskini postać.
-Juliette? - zapytałem
Z ciemnego kąta jaskini, z wrednawym uśmieszkiem, wyszła Juluette. Jej włosy, teraz króciutkie i postrzępione okalały jej pyszczek. Akuma warknął zasłaniając mmie, natomiast ta gadzina Yuki, przyglądała się temu ze świeckim spokojem.
-Akuma przestań - warknąłem
-Zginiesz, wiesz o tym, prawda? - spojrzał na mnie swoimi fioletowymi, pogardliwymi oczyma
O co im wszystkim chodzi!? Warknąłem po czym wgryzłem się w szyję demona. Pomimo przegryzienia krtani, nie dusił się. Natomiast ciemna, czerwono-czarna krew zaczęła obficie skapywać na ziemię. Zdziwiony wyraz pyska demona, powoli zmieniał się w drwiący uśmieszek.
(Ju? Braken pomysłów xD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz