Zastanowiłem się jak by tu wrócić do domu...to miasto mnie przerażało i denerwowało. Mięso było jakieś nie świeże i takie jakby coś tam dodawali. Wiem że narzekałem jak Francuski piesek ale miałem już tego serdecznie dość. Spojrzałem na swoją łapę i wtedy dostrzegłem na niej jakąś maź..zaraz czy to przypadkiem nie ona mnie tu przeniosła?
-Kowalski!- krzyknąłem wbiegając do bazy pingwinów- James!
-O! Nasz wilczy kolega raczył wreszcie się obudzić- powiedział Skipper
-Nie musisz być taki miluuutki - warknąłem
-O co chodzi David?- zapytał James
-Chyba wiem jak wrócić do domu- pokazałem im zaschniętą maź na mojej łapie
Kowalski do mnie podbiegł i jakimiś szczypcami zdjął ze mnie ta zielone cóś...podbiegł do jakiegoś dziwnego urządzenia i zaczął mówić o jakiś niezrozumiałych rzeczach które tylko on jedyny potrafił zrozumieć.
-A po naszym języku to nie łaska? - zapytałem bezradnie
-Gdyby tylko udało się to jakoś odtworzyć na ten ,,portal,, to możliwe że przeniesiecie się z powrotem do...
-Klanów?- podpowiedziałem
-Dokładnie....to takie ekscytujące! Nareszcie mam szansę zaistnieć w świecie NAUKOWCÓW!
-I bez tego jesteś genialnym..świrusem? - ostatnie słowo powiedziałem tak cicho że nikt nie usłyszał prócz mnie - no to co kiedy byś się z tym uwinął
-Nie wiem ale według mojej teorii może jutro
(James? Sory że takie krótkie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz