Dziś leżałam sobie w jaskini. Patrzyłam w horyzont krajobrazu widząc go z wyjścia naszej jaskini. Szczeniaki były z ojcem. Nagle dostałam bólu brzucha. Spadłam z leża. Obok jaskini przechodziła Rosmin. Podbiegła.
-Dakota !! Co się dzieje?-powiedziała i pomogła mi wstać.
-Nie wiem..słabo mi jakoś....-i zemdlałam.
<Po ...obudzeniu się?>
Obudziłam się w jaskini na leżu lekarskim. Obok mnie stał jakiś wilk. Wydawało mi sie że to on był lekarzem.
-Spokojnie Dakota-powiedział do mnie Lumiere a szczeniaki siedziały obok niego.
-Co się dzieje?-spytałam i podniosłam łeb. Nagle lekarz przyniósł jakiś koszyk. Położył go mi na leżu.
-Co to?-spytałam i otworzyłam koszyk. W nim leżał mały szczeniaczek. Był biały i był lekko czarny na ogonie i na tłowiu a także na szyi. Otworzył małe oczka i spojrzał na mnie.
-Macie nowego członka rodziny! To samiczka gratulacje!-powiedział lekarz. Szczeniaki wskoczyły na leże i zaglądały w koszyk.
(July, Akimitsu?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz