-Jaką?- spytał.
-Mógłbyś nie miażdżyć mi łapy?- spytałam, bo basior tak ściskał moją łapę, że zaraz byłaby coraz bardziej połamana.
-Oj... Wybacz.- powiedział trochę speszony i puścił mnie.~~Ciekawe co by na to powiedział mój ojciec...~~pomyślałam.
Nagle mnie olśniło.
-Thomas mógłbyś podać mi torbę, która leży na stole?
-Oczywiście.- powiedział i podał mą torbę.
Wyjęłam z sekretnej kieszonki stary list od mojego taty i jakimś cudem usiadłam. Otworzyłam ostrożnie kopertę, z której wypadł naszyjnik.
Wyjęłam kartkę papier, a była na niej wiadomość:
,, Witaj Córeczko!
Dostałaś ode mnie ten list, ponieważ chcę ci wyjaśnić powód mojego zniknięcia. Przepraszam, że nic Ci nie powiedziałem, ale miałem ku temu powody. Proszę nie mów o tym byle komu, lecz możesz powiedzieć to jedynie swojej rodzinie. Otóż moje galaktyczne kontakty wzywały, a ja musiałem przybyć tam. Może jeszcze kiedyś wrócę, lecz tego nie wiem... Przejdźmy lepiej do rzeczy. Jeżeli znalazłaś naszyjnik to bardzo dobrze. Tylko musisz wziąć go i iść na otwartą przestrzeń w nocy, a potem założyć go i wypowiedzieć słowa: Leth Elver.
Do zobaczenia,
Tunder"
Byłam podekscytowana tym wszystkim, a akurat zbliżała się noc.
-Thomas proszę pomóż mi wstać...
-Ale Scarlett powiedziała, że...
-Nie praw mi kazań tylko pomóż mi wstać, proszę.
Basior podtrzymywał mnie na nogach i doszliśmy tak na łąkę, chociaż bardzo protestował. Gdy tam doszliśmy była już noc. Szybko założyłam naszyjnik i szepnęłam:
-Leth Elver.
Wokół mnie pojawiła się srebrna aura, a moje oczy wypełniły się szarością. Poczułam jak opadają ze mnie siły, lecz za chwilę zjawił się duch mojego taty.
-Tato!- krzyknęłam i koślawo podeszłam do niego.
-Córeczko tak dawno cię nie widziałem.- rzekł z radością i przytulił się do mnie.- Muszę ci coś powiedzieć. Czar działa tylko w nocy, więc o świcie już mnie tu nie będzie.
-Do świtu jeszcze kupa czasu.- odparłam.
(Thomas?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz