-Przepraszam...mogło ci się coś stać - powiedziałem - nie wybaczyłbym tego sobie
-David kto to był?
-Zanim założyłem Kalan poznałem ją...chociaż mnie nienawidziła chciała być moją partnerką, zanim się mnie o to spytała wielokrotnie chciała mnie zabić...gdy jej odmówiłem wpadła w szał, powiedziała e kiedyś mnie odnajdzie i zniszczy wszystko co ma. Teraz gdy ją zabiłem mam wyrzuty sumienia...
-Czemu? Przecież chciała cię zabić, zabić całą twoją rodzinę!..poza tym wiele razy zabijałeś wilki.
-Ale pominąłem coś...znałem ją jeszcze jak byłem szczeniakiem, oboje byliśmy sierotami, pewnej nocy na niebie były jakieś dziwne światła, powiedziała że to Zorza Polarna, ja powiedziałem że nie bo Zorza Polarna nie nie jest biało-czarna ona odbiegła..potem usłyszałem jej krzyk. To demon opętał ją. Uciekłem no i po latach ją spotkałem - odchrząknąłem - no i tu wracamy do tego o czym mowiłem przed chwilą
-David przecież to nie twoja wina
-Moja gdybym ją powstrzymał..
-Dosyć! - krzyknęła Tikiyia- Dość
Spojrzałem na nią zdziwiony..Tikiya krzyczała? To było dziwne
-Przepraszam - powiedziałem unosząc łapy w geście poddania się
(Tikiya?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz