Wezbrała we mnie wściekłość. Ryknąłem groźnie i przemieniłem się w smoka. Stanąłem nad jej ciałem i zionąłem ogniem w stronę napastników. Odskoczyli w tył przerażeni. Znów zaryczałem z grozą. Uciekli szybciej niż tu przyszli. Wróciłem do wilczej postaci. Zacząłem potrząsać samicą. Na marne. Chwyciłem ją za łapę. Z oczu łzy ciekły mi strumieniami.
- Avalon... nie odchodź... Kocham cię... - wyjęczałem załamany.
Wtem samica się poruszyła.
- Serio? - zapytała zdziwiona, wlepiając we mnie wielkie ślepia.
- Tak. - odparłem twardo, zaciskając zęby.
Avalon dokończ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz