-Kochany jesteś ale nic mi nie jest..(kaszl kaszl)
-jak to nie masz kaszel..
-to taki mały kaszelek0 uśmiechnęłam się do niego a on wzią odemnie bażanta.
-dziękuje..-pocałowałam go i poszliśmy do jaskini.
David kazał mi się połóżyć i zrobił śniadanko którym był bażant...był pyyszny..^^
-to co dziś robimy ..?-zapytałam przełykając jedzenie.
-ty mósisz wyzdrowieć.-uśmiechnął się do mnie.
-Ale ja jestem zdrowa to tylko katar..-David uśmiechając się usiadł obok mnie i mnie pocałował.
-no dobrze niech ci będzie..a pójdziemy...na spacer. Jest za zimno żebyśmy szli gdzieś na dłużej.
-ok to pójde się ubrać..
-ubierz się ciepło ..-pouczył mnie..
-tak wiem..
Gdy się ubrałam poszłam do David'a i poszliśmy na spacer po drodze spotkaliśmy Dakotę Lumiere'a i małych..Byli tacy słodcy..
-Heej dziecii !-podbiegłam do July i Akamitsu i przytuliłam ich.
-Hej babciuu -skakali i się cieszyli nagle podszedł do nas David i powiedział.
-a o dziadku już niepamiętacie ??-złapał July i podrzucił a ona się śmiała.
-hłe hłeee-śmiała się całyy czas.
(David co robiliśmy dalej ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz