Zdziwiłam się na widok małej. Patrzałam się na nich i nastała niezręczna cisza więc zapytałam:
-Jak się masz- i uśmiechnełam się do niej.
-dobrze..-odpowiedziała i również się uśmiechneła.
Znów była ta cholerna cisza jak ja tego nie lubie. Podeszłam do Sombre gdy inni zapoznawali się z małą.
-heej skąd ona się wzieła..
-znalazłem ją dzisiaj w nocy z listem że jakaś wadera opserwowała mnie już od dawna i że u mnie będzie jej lepiej ..dziwne prawda..?
-takk.. troche..a wiesz kto jest jej matką..?
-a skąd nic o niej nie wiem wiem że ma na imię Serena.
-Heej mała może chodżmy na spacer..
-emm..jasne!-mała się uśmiechneła i zaczeła szarpać Sombre aby poszedł z nami..
-chodźź...-ciągneła go i on wkońcu wstał i poszedł zemną i małą..
(Sombre)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz