Spojrzałam na niego dziwnie ale zachichotałam, basior wyprostował się i posłał mi pytające spojrzenie.
-Co? Zrobiłem coś śmiesznego? - zapytał
-Po co mi się skłaniasz? -zaśmiałam się
-Bo myślałem że jak Alfa to..
-Nie jestem taka...nikt w Klanie Wody nie kłania się Alfą..no może Mamie i Tacie ale my, czyli ja i moje rodzeństwo jesteśmy jak...Bety? No dokładnie pomocnicy Alf- uśmiechnęłam się - Dziękuję że mi pomogłeś, wcale nie musiałeś
-Przestań, kto by ci nie pomógł?
-Wiesz...większość wilków w Klanie Wody mnie unika..- spuściłam łeb-od pewnego incydentu
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
-Wiesz powinnam powoli wracać jest już późno, podprowadzisz mnie kawałek? To znaczy jeśli to nie problem- dodałam szybko
-Jasne- uśmiechnął się
Wyszliśmy z jaskini rozmawiając, Zefir wydawał się miłym basiorem, wprawdzie zazwyczaj wilki Wody nie rozmawiają z wilkami Ognia teraz miałam to w nosie. Spojrzałam się na księżyc, stanęłam dziwnie się w niego wpatrując, poczułam dziwne skurcze
-Demani? Wszystko w porządku? - Zefir dotknął mojego ramienia
-Yhy- powiedziałam łykając ohydny korzeń, miałam ochotę zwymiotować po połknięciu ale tylko się uśmiechnęłam i ruszyliśmy dalej - po prostu lubię oglądać księżyc..i zajadać korzenie - zaśmiałam się
(Zefir?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz