Świetnie, kolejny mój obchód został przerwany, co ze mnie za Alfa? Spojrzałem się badawczym wzrokiem na waderę, a co jeśli jest jakimś szpiegiem? Utkwiła we mnie lekko przerażony wzrok ale ja tylko się uśmiechnąłem.
-Jasne, zaprowadzę Cię do lecznicy - powiedziałem po czym wsadziłem sobie waderę na plecy
Była zaskakująco lekka i dość mała, jak szczeniak. Po kilku minutach wreszcie byliśmy na miejscu, położyłem waderę na jednym z łóżek po czym pobiegłem po Hane. Ta pospiesznie wpadła do sali i zaczęła rozmawiać z waderą. Niech się nią zajmą, mam inne obowiązki. Wyszedłem z jaskini i nie zdążyłem przejść kilka metrów kiedy usłyszałem wołanie swojego imienia.
-Kid! Kiiiid!
Odwróciłem się i zobaczyłem biegnącego w swoją stronę Jaspera. Uniosłem brwi na widok zdyszanego basiora, miał mi coś do powiedzenia, ale ciekawe co. Dotknął mojego ramienia i zaczął gwałtownie oddychać.
-Jasper, mów że szybko bo się spieszę!
-W sumie...to nic! - zaśmiał się i pobiegł dalej
-Ja nie mogę... - odwróciłem się jeszcze raz w stronę lecznicy i ujrzałem w wejściu tą waderę z dzisiaj. - czemu nie jesteś w szpitalu?
(Yooka?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz