- Uff - westchnęłam. - Dużo ćwiczeń przed tobą.
- Tsa - mruknął basior.
- Jakim cholernym cudem masz dwa żywioły? - zastanowiłam się drepcząc nerwowo w miejscu. Wilk wzruszył ramionami. - W sumie to nie ważne. Dhiren, chciałbyś dołączyć do klanu ziemi? - zapytałam słodko.
- Och? Na prawdę? Nie wiem czy jestem godny... - zgrywał się. Zaśmiałam się z jego wyrazu pyska gdy zadawał te pytania.
- Tak! Na prawdę!!! - zawołałam. Potem wilk wziął mnie na grzbiet i zaniósł do samych jaskiń. Spojrzałam w stronę Reziego, wyglądał, jakby miał zamiar udusić Dhirena jego flakami, a mi wydrapać oczy. Udałam, że tego nie zauważyłam.
- Cześć Rezi, hej Magus! Poznajcie Dhirena. Był moim chłopakiem kilka lat temu, tak bardzo się cieszę, że się znaleźliśmy - zatrzepotałam rzęsami. Magus uśmiechnął się miło, Rezi wyszczerzył lekko kły. Zza krzaka przyjaźnie uśmiechnął się również Seitti. - Właśnie, zapomniałam wam powiedzieć. Jestem z nim w ciąży.
- CO? - wrzasnął Rezi.
- Co "co"? - obruszyła się Nataya, która pojawiła się znikąd. - Ma własne życie, a tobie nic do tego.
- Puszczalska - burknął wilk pod nosem. Sprawiłam wrażenie, że nie dosłyszałam.
- Mam nadzieje, że będzie wam pasował jako nowy basior alfa, to naprawdę odpowiedzialny, cudowny wilk - powiedziałam milutko. Zmęczyła mnie ta cała gra. Po chwili udaliśmy się z Dhirenem do mojej jaskini. Przyjrzał się legowisku z miękkiego borsuczego futerka.
- Mmm, będzie mi się tu spało jak w raju - mruknął z rozkoszą i walnął się na nie.
- Co ty robisz? - zirytowałam się. - Zejdź z niego.
- Nie będziesz dzieliła łoża małżenskiego ze swoim domniemanym, cudownym i odpowiedzialnym partnerem?
Miałam ochotę udusić go jak Rezi.
~ Kilka tygodni później ~
Męczona bezsennością i chrapaniem Dhirena, który jednak postawił na swoje spanie na moim borsuku przewróciłam się na drugi bok. Szczeniaki ruszały się we mnie nerwowo. Czułam, że to już blisko. Szturchnęłam mocno Dhirena w grzbiet. Wymamrotał coś i ponownie zasnął. No co za idiota. Podniosłam się z trudem i wyszarpnęłam z pod jego wielkiego cielska moją skórę. Nawet tego nie poczuł. Przykryłam go kępą zeschłego siana, choć powinnam zostawić go na podłodze. Za dużo we mnie matczynych hormonów.
Poczułam bolesny skurcz. Wzdrygnęłam się i ponownie położyłam na legowisku. A ten debil po prostu sobie spał. Nie wytrzymałam i ugryzłam go z całej siły w łapę. Podskoczył z krzykiem.
- No co ty robisz?!
- Rodzę kretynie!!! - wrzasnęłam.
Dihciu matołku xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz