czwartek, 21 sierpnia 2014

Od Assy - C.D. Pann

Mama szła do mnie, a ja nie miałam sił się podnieść. Z boku ciekła mi mała strużka krwi, siniaki z poprzednich dni w końcu pękły. Patrzyłam na moją mamusię ze strachem w oczach, ale nie uciekałam. Uciekają słabi.
~Jestem silna. Chcę być silna. Mam mnie kocha. Nie zabije mnie.~mówiłam sobie w myślach.
Wadera podniosła mnie i rzuciła o ścianę, aż coś w środku mnie zachrzęściło. Weszłam w małą szczelinę, skąd wilczyca nie mogła mnie wydostać. Kiedy się zdezorientowała zaczęłam uciekać, ale robiłam to dość wolno z powodu bólu w okolicach żeber i łapie, którą trzymała w górze. Moje prawe oko było podpuchnięte, a z boku ciekła mi krew.
~Mamo, dlaczego mnie bijesz? Przecież byłam grzeczna. Mamo, mamusiu... Proszę, zostaw. To boli, proszę, proszę, proszę....~ Słowa w moim mózgu odbijały się od niewidzialnej głębi, której przecież tam nie ma...
Spać, tak... Przecież las do dobre miejsce. Spać.
Gdyby ktoś teraz przechodził zobaczyłby małego szczeniaka, umorusanego krwią, leżącego nieprzytomnie pośrodku lasu.
Ktoś dokończy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz