Chodziłam po terenach klanu Everything. Nadal pamietałam głos i uśmiech mojej mamy. Nagle przez moją nieuwage, wpadłam na jakiegoś wilka. Okazało sie,że był to basior. Miał szarą sierść i błękitne oczy.
-Przepraszam-powiedziałam i pomogłam mu wstać. Zaczął się otrzepywać. Ja też zaczęłam otrzepywać swoją sierść z drobinek kurzu nie odzywając się do wilka. Co chwile na niego spoglądałam. Nie wydawał się być wrogo nastawiony. Może warto do niego zagadać?Sama nie wiem. W końcu odważyłam się i otworzyłam pyszczek.
-Cześć.Jestem Amanda-powiedziałam, podając mu łape i czekając aż zareaguje. On spojrzał na mnie i uścisnął moją łapę. Uff..... Czyli jednak nic mi nie zrobi. Ulżyło mi.
-Kanban-odparł. Uśmiechnęłam się.
-Jesteś z klanu Everything?-spytałam.
-Tak.A ty?-spytał.
-Ja też.Jestem tu od dzisiaj.Alfy przed chwilą mnie przyjęły-powiedziałam, uśmiechając się. Czułam że się z nim zaprzyjaźnię.
Kanban?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz