Erin wbiegła do jaskini i rozmawiała o czymś z innymi wilczycami. Potem doszły jeszcze dwa samce. Podeszłam tam i chciałam spytać, co się stało, ale oni wszyscy kazali mi odejść. Z lekko spuszczoną głową podeszłam do posłania i położyłam się na nim, kładąc uszy po sobie. Zamknęłam oczy, próbując zasnąć. Ale wtedy to usłyszałam. Głośne sapanie, szybko i potężnie stawiane kroki. Mama. Gorzej. Mama w furii. Lekko zadygotałam, ale wreszcie otworzyłam oczy i wybiegłam przed jaskinię. Zobaczyłam obalane drzewa. I wtedy zobaczyłam ją. Białe oczy, nastroszone włosy. Była w furii. Niewątpliwie.
- Schowaj się! - zawołała Erin i wilki, przed które wybiegłam.
Kiedy nic nie odpowiedziałam i stałam tak, chcieli mnie podnieść i schować.
- Zostawcie mnie. Jeżeli tu będę istnieje szansa, że zabije tylko mnie.
Stałam tak, a ona się zbliżała. W kąciku moich oczu pojawiły się łzy. Bałam się, ale nie miałam wyjścia. To wszystko było moją winą, więc musiałam ponieść za to konsekwencje.
Erin? Casare? Shan? Ashira?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz