czwartek, 28 sierpnia 2014

Od Juliette CD historii Kanban'a

Spojrzałam się na dzban. Jakiego mam użyć znaku? Zamknęłam oczy i w całej czerni jakbym zobaczyła kręcące się znaki ... chyba się naćpałam czegoś. Na nowo otworzyłam oczy i spojrzałam się na Kanban'a. Wymówiłam jeden znak, które się wcześniej kręcił, gdy miałam zamknięte oczy. Dzban poleciał z szybką prędkością do góry, walnął w sufit rozwalając się przy tym. Pewnie nie o ten znak zbytnio chodziło, ale udało się.
- Masz swój własny sposób - wyszedł z bezpiecznego miejsca, gdyby coś nie tak poszło
- A tak w ogóle mogę zrozumieć co do mnie mówi ta boginka czy coś?
- Ty tylko możesz ją słyszeć - powiedział, a po mojej minie chyba wiedział, że zbytnio jej nie słyszę - W ogóle jakoś się nie odzywa?
- Pewnie jakaś to niema jest - zaśmiałam się, gdy zostałam zwalona z nóg swoim ogonem
- Umie kontrolować każdy twój ruch, ale nie odzywa się ... dziwne. No to może pokazałabyś czy możesz się w bliskie miejsce teleportować, a może najpierw coś teleportuj
Rozejrzałam się po jaskini. Skupiłam się na miejscu i chciałam, aby drugi wazon się teleportował i się udało, ale się teleportował w powietrzu i się rozbił. Później chciałam sama się gdzieś teleportować. Jak na razie mi to nie wychodziło. W myślach zaczęłam wyzywać boginkę.
- Ona w ogóle mi nie pomaga! - krzyknęłam i rąbnęłam głową o ścianę
Kanban się skrzywił i podszedł do mnie.
- Nie musisz być tak dla siebie brutalna, dajesz jej większą satysfakcje - westchnął - Podaj mi łapę - tak jak wcześniej podałam mu łapę i przewróciłam oczami
Pewnie powie, że już mój zasób mocy jest na wyczerpaniu i takie tam, ale ten się wpatrywał w moją łapę w wytrzeszczem. Skrępowana tym odwróciłam łeb i kątem oka widziałam jak się nadal w moją łapę wpatruję, nie chciałam wyrywać łapy. Po chwili namysłu puścił ją, a ja się w jego stronę odwróciłam.
- I co tam widziałeś? - spytałam

Kanban?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz