Zachwiałam się i rąbnęłam pyskiem o podłoże. Czemu zawsze, gdy to się działo czułam się jakbym traciła wszystkie siły jak i energie życiową. Wstałam, mrugnęłam i spojrzałam się na Kanban'a, który patrzył się na mnie z przerażenie, ale jeszcze coś w jego oczach było jakby ... podziw? Ale wątpię, żeby o to właśnie chodziło, po prostu był przerażony i zdziwiony całą to sytuacją. Nie miałam nawet sił, ani odwagi, aby się odezwać. Wpatrywałam się również w basiora z przerażeniem, z przerażeniem, że mogłam mu coś zrobić. Yuki patrzyła się na mnie z niedowierzaniem, a po chwili znikła gdzieś w trawie.
- Ja ... przepraszam - zaczęłam niepewnie
- Kiedy ty odkryłaś, że władasz nad znakami?! - krzyknął, nie wiem czy ze zdenerwowania czy z innego powodu
- Kilka dni temu - westchnęłam - Proszę pomóż mi to kontrolować, teraz w ogóle nad tym nie panowałam - do oczu napływały mi łzy
Nie miałam zamiaru nikogo skrzywdzić. Nie chciałam tego zrobić. To sama z siebie tak stało. Znaków zachciało mi się mieć ... powinnam więcej się najpierw o nich nauczyć, wysłuchać Kanban'a ... przecież go słuchałam. Niektóre wilki przez to, że rozmawiałam z Kanban'em oddaliły się ode mnie, ale miałam to gdzieś. Niech sobie myślą co chcą po prostu są zazdrośni, że jest taki silny. Siedziałam teraz w milczeniu nie patrząc się na nic, zamknęłam oczy. Czerń jaką teraz widziałam uspokoiła mnie. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Kanban'a. Był jakby zmartwiony? Westchnęłam i wstałam.
- Wszystko dobrze - powiedziałam wyprzedzając jego pytanie
Kanban?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz