środa, 27 sierpnia 2014

od Livrey

- Obiecaj mi, że będziesz w przyszłości dbał o nasz ród i nie zaprzepaścisz go - powiedziałam do mojego rocznego brata, który tylko z uśmiechem się na mnie spojrzał
- Jest jeszcze za mały, abyś kazała mu już przygotowywać się do objęcia władzy - spokojny głos mojej matki, ona zawsze umiała mnie uspokoić - Czy aby na pewno nie chcesz zostać?
- Nie odchodź! - Nathan podbiegł do mnie i spojrzał się proszącymi oczami na mnie, jakby miał już zacząć płakać z tęsknoty
- Kiedyś na pewno wrócę - schyliłam się i otarłam się łbem o łeb brata, a później pożegnałam się tak z matką
To oni byli moją najbliższą rodziną, ojca praktycznie może z raz czy dwa widziałam, ciągle był zajęty sprawami całego rodu, tu dyskusje o wojnie i przyszłych losach naszych. Po pożegnaniu z matką i bratem wróciłam jeszcze do swojego pokoju i wzięłam to co potrzebne. Spakowałam się do podręcznej torby, była tak zaklęta, że pomimo swojego małego wyglądu mogłam w niej setki rzeczy przenosić nawet nie zwracając uwagi na ich wagę. Już miałam wychodzić, gdy do mojego pokoju wszedł ojciec. Był to dla mnie wielki szok. Czy on teraz nie powinien mieć narady?
- Byłem, jestem i będę z Ciebie dumny córko - powiedział poważnym tonem, ale się uśmiechnął
Specjalnie przełożył naradę, aby móc się pożegnać? Żałuję, że przez ten cały czas widziałam go tylko 3 razy z dniem dzisiejszych. Miałam łzy w oczach. Pożegnałam się z nim i wyruszyłam. Była wiosna, już powoli się kończyła, a ja cały czas szłam i szłam przed siebie. Tak aż rozpoczęło się lato i teraz miało się za niedługo zdobyć. Przepłynęłam przez chyba jakieś morze i z ulgą odsapnęłam. Teraz jedynie znaleźć miejsce na odpoczynek i może jeszcze dalej wyruszyć? Spojrzałam na swoje skrzydła, na które podczas pływania nałożyłam ochronkę. Po chwili zauważyłam wilka, który szedł w moim kierunku. Był to masywny basior o ciemnej sierści. Wstałam i przybrałam pozycje obronną, lecz ten jedynie patrzał się na mnie z bezpiecznego punktu.
- Jak widać długą drogę przemierzyłaś - zagadał na co ja fuknęłam
- Jakiś wilczek co umie czytać w myślach? Też mi coś - warknęłam
- Po mimo tego, że na pierwszy rzut wyglądasz jak szczeniak nie jesteś nim ...
- Szczeniak?! A Tobie nic nie brakuje, aby wyglądać jak stary dziad - stwierdziłam po czym się odwróciłam i nie zamierzałam patrzeć w jego stronę
Nastała cisza, która została przerwana przez kroki basiora.
- Tak się składa, że jestem Alfą Klanu Mysterious Thoughts. Mogłabyś dołączyć jeśli chcesz - powiedział tak jakby mu nie zależało
Chwila, Alfa jakiegoś tam klanu? Rozumiem, że Alfa, ale jakiego znowu klanu? Są stada, sfory, watahy i rody ... ale klany? Pierwszy raz coś takiego obiło mi się o uszy. Bez wahania odpowiedziałam tak i wstałam patrząc się na basiora.
- Wybacz za ten marny początek - uśmiechnęłam się sztucznie - Jestem Livrey - mówiłam swoje imię z wielką dumą
- Alkivo - powiedział chłodno

Alkivo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz