-Chodź tu cwaniaku! - krzyknęłam na uciekającego przede mną motyla
Jednak i tym razem mi się nie udało i motyl odleciał kilka metrów dalej. Czemu ja jestem taka powolna? Albo czemu nie potrafię latać, latałabym razem z nimi. Pobiegałam jeszcze przez 10 minut po czym zrezygnowana usiadłam na trawie. Nudziło mi się dzisiaj strasznie, moja siostra dzisiaj wyszła na spacer z Felixem a bracia się razem bili gdzieś jak zwykle. Czy tylko ja nie miałam żadnego przyjaciela? A przecież byłam dla wszystkich miła i pomocna...mama i taka zawsze mi powtarzali bo trzeba takim być, jestem i co mi z tego? Położyłam się na plecach i zaczęłam oglądać chmury. Jeśli tak ma wyglądać cały dzień to ja dziękuję...przymknęłam oczy i wyciszyłam się, po chwili ogarnęła mnie senność. Może się zdrzemnę?
-Leżysz mi na drodze - usłyszałam oburzony głos
Podniosłam się i zobaczyłam basiora o ciemno niebieskim futrze, przyglądał mi ze zdenerwowanym wzrokiem. Nie kojarzyłam go.
-A ty skąd jesteś? Bo na pewno nie z Klanu Everything...
-Z Wody? A coś ty taka ciekawska - burknął
-Mam prawo wiedzieć - warknęłam - nie zostałeś tutaj zaproszony...
-A ty kto? Alfa?
-Córka Alf się składa...mam na imię Ruth, a ty? - zapytałam się basiora który wyraźnie miał mnie gdzieś
-Szerano - powiedział wpatrując się w drzewa za mną
(Szerano?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz